
| ŚWIĘTY ZYGMUNT SZCZĘSNY FELIŃSKI |
|
| Wpisany przez KWPŻZZ |
| środa, 14 października 2009 10:43 |
|
ŚWIĘTY ZYGMUNT SZCZĘSNY FELIŃSKI (1822-1895) - Założyciel Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi Wyniesienie abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego do chwały Błogosławionych przez Papieża Jana Pawła II - 18 sierpnia 2002 roku w Krakowie, podczas jego VIII Pielgrzymki do Ojczyzny, oraz zapowiedziana przez Benedykta XVI jego kanonizacja, w miesiącu różańcowym – 11 października 2009 r., skłania do przybliżenia tej Postaci, którą współcześni nazywali "chlubą Episkopatu polskiego", "wiernym synem Kościoła", "męczennikiem za sprawę wiary i Narodu". Umiłowawszy nade wszystko Boga, Kościół i Ojczyznę, otwarty był jednocześnie na potrzeby sierot i bezdomnych na obcej ziemi. Natchniony duchem miłosierdzia założył w Petersburgu Schronisko dla ubogich rzymskokatolickiego wyznania oraz zgromadzenie zakonne żeńskie pod nazwą "Rodzina Maryi" (1857).
Założyciel Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi
Szkic biograficzny Wyniesienie abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego do chwały Błogosławionych przez Papieża Jana Pawła II - 18 sierpnia 2002 roku w Krakowie, podczas jego VIII Pielgrzymki do Ojczyzny, oraz zapowiedziana przez Benedykta XVI jego kanonizacja, w miesiącu różańcowym – 11 października 2009 r., skłania do przybliżenia tej Postaci, którą współcześni nazywali "chlubą Episkopatu polskiego", "wiernym synem Kościoła", "męczennikiem za sprawę wiary i Narodu". Zygmunt Szczęsny Feliński (1822-1895), przeszedł do historii jako arcybiskup metropolita warszawski, założyciel zgromadzenia zakonnego Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, długoletni wygnaniec w głębi Rosji, duszpasterz ludu wiejskiego w Dźwiniaczce na Podolu, opiekun sierot i wygnańców, pisarz ascetyczny i autor cennych Pamiętników. Żył w XIX stuleciu, ale swym działaniem i myślą twórczą wybiegał daleko w przyszłość. Jego prace i nawoływania, zmierzające do odrodzenia duchowego i moralnego rodziny i Ojczyzny pozostawiły niezatarte ślady w historii narodu polskiego i krajów sąsiednich. Przez swoje życie i działalność, związane z 10 krajami Europy, stoi niejako na pograniczu Wschodu i Zachodu. Syn wygnanki syberyjskiej. Zygmunt Szczęsny urodził się 1 listopada 1822 r. w Wojutynie, koło Łucka, na Wołyniu (obecnie Ukraina), jako syn ziemianina Gerarda Felińskiego i Ewy z Wendorffów, kobiety wielkiego umysłu i serca, patriotki i pisarki. Ten syn wygnanki syberyjskiej, wychowany w duchu katolickim i patriotycznym, w atmosferze wpływów epoki romantyzmu, wzrastał w okresie zrywów niepodległościowych, w latach terroru, rusyfikacji, prześladowania Kościoła i Narodu. Z ewangelicznej atmosfery domu rodzinnego wyniósł mocny fundament wiary i moralności. Od rodziców nauczył się miłości Boga, poświęcenia dla Ojczyzny, szacunku dla człowieka. Dzięki tym wartościom nie załamał się, gdy zmarł mu ojciec, matka za prace patriotyczne została zesłana na Syberię, rząd carski skonfiskował majątek rodzinny, a sześcioro rodzeństwa zostało bez dachu nad głową. W wieku 17 lat wyruszył w świat z wiarą w sercu i ufnością w pomoc Opatrzności Bożej. Jego jedynym bogactwem były: "serce niewinne, religia i miłość braterska dla bliźnich", oraz wiara, o której mówił: "Mój punkt widzenia to wiara, chciałbym, żeby wszystko, co mi się podoba, co mnie czaruje i zachwyca miało w niej swój początek" (1843). Mając zdolności do nauk ścisłych zdobył wykształcenie matematyczne w Moskwie, a humanistyczne na Sorbonie i w Collčge de France. Za dewizę swego życia przyjął słowa Zygmunta Krasińskiego: "Bo na ziemi być Polakiem, to żyć bosko i szlachetnie". O jego patriotyzmie świadczy udział w powstaniu wielkopolskim w okresie Wiosny Ludów (1848), a o wielkości ducha przyjaźń z poetą i wieszczem narodowym Juliuszem Słowackim. Jego droga życiowa, rozpoczęta na Wołyniu, przeprowadziła go poprzez ziemie polskie, białoruskie, litewskie, rosyjskie, ukraińskie i kraje Europy Zachodniej: Anglię, Austrię, Belgię, Prusy, Francję i zaprowadziła do bram Seminarium Duchownego w Żytomierzu (1851), a potem do Akademii Duchownej w Petersburgu. Zaprzyjaźniony z wybitnymi osobistościami epoki, poświęcił się Bogu w stanie kapłańskim, by służąc zbawieniu bliźnich, owocniej pracować nad odrodzeniem religijnym i moralnym Narodu, z wiarą w odzyskanie niepodległości Polski, z nadzieją, że "błyśnie dlań wolności zorza". Ksiądz w Petersburgu. W 1851 r. wrócił z Paryża do kraju i wstąpił do Seminarium duchownego w Żytomierzu, dalszą formację zdobył w Akademii Duchownej w Petersburgu, gdzie został wyświęcony na kapłana (1855). Umiłowawszy nade wszystko Boga, Kościół i Ojczyznę, otwarty był jednocześnie na potrzeby sierot i bezdomnych na obcej ziemi. Natchniony duchem miłosierdzia założył w Petersburgu Schronisko dla ubogich rzymskokatolickiego wyznania oraz zgromadzenie zakonne żeńskie pod nazwą "Rodzina Maryi" (1857). Jednocześnie pełnił obowiązki ojca duchownego alumnów i profesora Akademii. Jako kapelan i profesor poświęcił się bez reszty formacji duchowej i intelektualnej przyszłych kapłanów. Zasłynął jako kaznodzieja i spowiednik. Uważano go za "apostoła, pełnego pokory, nauki i kultury", "za opiekuna ubogich i sierot", "za wspaniałego człowieka", "za najlepszego księdza w Rosji". Arcybiskup Warszawy. Mianowany arcybiskupem warszawskim, 6 stycznia 1862 r., przez bł. Piusa IX, był jej Pasterzem 21 lat, ale zarządzał w Warszawie zaledwie 16 miesięcy, od 9 lutego 1862 r. do 14 czerwca 1863, w sytuacji wyjątkowo trudnej, w okresie wrzenia rewolucyjnego i wybuchu Powstania Styczniowego, w atmosferze nieufności ze strony części społeczeństwa polskiego i represji ze strony rządu zaborczego. Ale w tym krótkim okresie rozwinął wszechstronną działalność zmierzającą do odrodzenia Archidiecezji i usunięcia ingerencji rządu carskiego w wewnętrzne sprawy Kościoła. Ten "człowiek Opatrznościowy", znak "miłosierdzia Bożego", stworzył w Warszawie Centrum odrodzenia; organizował misje i rekolekcje w kościołach, szpitalach, więzieniach. Wzywał duchowieństwo do gorliwej pracy apostolskiej; duży nacisk położył na głoszenie słowa Bożego i na katechizację. Popierał rozwój oświaty w najszerszych warstwach społeczeństwa, by stworzyć niejako "nowe pokolenie" ludu, "prawdziwie wiernego, trzeźwego, uczciwego i moralnego". W trosce o trzeźwość narodu popierał działalność bractw trzeźwości. Popierał świecki ruch franciszkański i sam wstąpił do III Zakonu, przyjmując imię Antoni. Zatroskany o religijne wychowanie dzieci i młodzieży założył w Stolicy na Woli (Żelazna 97) sierociniec i szkołę dla ubogich dzieci i oddał je pod opiekę sióstr Rodziny Maryi, które sprowadził z Petersburga; uroczyście poświęcił ich dom, sierociniec i szkołę 15 sierpnia 1862 r. Zaprosił także do Warszawy siostry Matki Bożej Miłosierdzia i pobłogosławił rozpoczęte przez nie Dzieło Miłosierdzia (1 list. 1862), w którym po latach zdobyła formację s. Faustyna, św. Apostołka Miłosierdzia Bożego. Przyczynił się do rozszerzenia w Stolicy kultu Najśw. Sakramentu i ożywił cześć Matki Bożej przez upowszechnienie w Archidiecezji nabożeństwa majowego (1863). Jego apel: "O, czcijcie Maryję, strójcie Jej ołtarze w sercach waszych kwiatami niewinności, cnoty lub przynajmniej łzami pokuty, nawrócenia i szczerej poprawy", znalazł szeroki oddźwięk w społeczeństwie. Jak Archidiecezja długa i szeroka, w miastach i wsiach, w kościołach, przy ołtarzykach domowych, przy kapliczkach polnych i krzyżach przydrożnych rozbrzmiewała Litania Loretańska ku czci Matki Bożej. Arcybiskup pragnął, aby nabożeństwa majowe, ożywiające pobożność ludu, "przyczyniły się do wzrostu religijnego i moralnego" całego narodu. Wysuwał "konkretny program pracy", zmierzającej "za pomocą pobożności Maryjnej" do wykorzenienia wad i do odrodzenia duchowego. Wzywał do trzeźwości, do zerwania z nałogiem pijaństwa, zachęcał do twórczej pracy dla wzbogacenia zasobów materialnych Narodu, a także do modlitwy, dobrych uczynków, "wzajemnej miłości, zgody i pokoju". W Jego zamyśle nabożeństwa majowe, połączone z wystawieniem i adoracją Najświętszego Sakramentu, z głoszeniem żywego Słowa Bożego, miały służyć odrodzeniu religijnemu. Słowa Arcybiskupa i nabożeństwa majowe stały się umocnieniem dla Narodu zarówno w okresie powstania, jak również potem, w latach klęsk i represji carskich. Ten wierny syn Kościoła, utrzymywał żywy kontakt ze Stolicą Apostolską i z biskupami innych diecezji w celu wzajemnego porozumienia i zachowania jednolitej linii działania. W Warszawie, jak donoszono do Watykanu, stanął jak "anioł pokoju", pomiędzy zwalczającymi się partiami, wzywając Naród do rozwagi i owocnej pracy dla dobra kraju. Kierując się doświadczeniem wyniesionym z powstania wielkopolskiego (1848) i realną oceną ówczesnej sytuacji, usiłował powstrzymać Naród przed rozlewem krwi bratniej. Uważał, że wobec potęgi Rosji powstanie nie ma szans powodzenia. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić: Arcybiskup nie wydał żadnego listu przeciw ruchowi, a dzięki jego rzetelnym wyjaśnieniom, kierowanym do Watykanu, Stolica Apostolska powstrzymała się od jakiegokolwiek aktu potępiającego powstanie, czego usilnie domagała się Rosja. Wybuch Powstania Styczniowego (1863), krwawe represje, protesty Pasterza, jego dymisja z Rady Stanu, list do cara Aleksandra II w obronie praw Kościoła i Narodu (15 marzec 1863), a nadto zmiana polityki Rosji wobec kraju spowodowały, że Arcybiskup stał się niewygodny dla władz zaborczych. Wezwany przez Monarchę do Petersburga, opuścił Stolicę 14 czerwca 1863 r., jako więzień stanu, pod eskortą wojskową, i po 3 tygodniach internowania w Gatczynie został skazany na zesłanie do Jarosławia nad Wołgą, na czas nieograniczony. Dopiero wówczas Warszawa w pełni zrozumiała kim był jej Pasterz, który w krótkim czasie uczynił wiele dobrego; uznano, że wraz z jego rządami przeszedł przez Archidiecezję „powiew Ducha Świętego”.
Pasterz-Wygnaniec. Na wygnaniu w głębi Rosji, w Jarosławiu nad Wołgą, spędził abp Feliński 20 lat, jaśniejąc świętością życia, oddany modlitwie, apostolstwu i dziełom miłosierdzia. Pozbawiony przez cara rosyjskiego zarządu Archidiecezją, złożył swoje losy w ręce Ojca Świętego, odpierając jednocześnie naciski władzy carskiej, pragnącej zmusić go do rezygnacji ze stolicy arcybiskupiej. Skrępowany surowymi przepisami policyjnymi, potrafił jednak rozwinąć szeroką działalność apostolską wśród tamtejszych katolików oraz otoczył opiekę polskich wygnańców syberyjskich, niosąc im pociechę duchową i pomoc materialną. Zajął się także fundacją kościoła katolickiego w Jarosławiu. Przez ofiarne życie zasłynął jako wzór świętości i pobożności. Pamięć o świętym biskupie polskim, który utrwalił ducha polskiego i katolickiego w trzech pokoleniach, przez długie dziesięciolecia pozostała żywa nad brzegami Wołgi. Po 20 latach, w wyniku porozumienia między Rządem Rosji i Watykanem został uwolniony (1883), ale do Warszawy nie pozwolono mu powrócić. I poszedł na drugie wygnanie.
Pasterz ludu wiejskiego. Jako arcybiskup tytularny Tarsu, spędził ostatnie lata życia pod zaborem austriackim, we wsi - Dźwiniaczka, na terenie archidiecezji lwowskiej, gdzie oddał się działalności duszpasterskiej, oświatowej, dobroczynnej i społecznej wśród ludności wiejskiej - polskiej i ukraińskiej. W środowisko tej wsi wniósł ducha odrodzenia religijnego, pojednania oraz owocnej współpracy między Polakami i Ukraińcami - w imię ewangelicznego braterstwa. Dla nich założył szkołę, pierwszą w dziejach tej wsi, zbudował kościół i klasztor, sprowadził siostry Rodziny Maryi, które uczyły w szkole, opiekowały się kościołem i niosły pomoc pielęgniarską chorym. Lud tamtejszy okazywał mu cześć i szacunek, uważał go za "kapłana świętego", a jego pobyt w ich wsi za "błogosławieństwo Boże" i wielki "zaszczyt dla jej mieszkańców".
Pękło wielkie serce. Pracując do ostatnich niemal dni swego życia ten Pasterz-Wygnaniec bez owczarni, ubogi tercjarz św. Franciszka, zmarł w Krakowie 17 września 1895 r., w wieku 73 lat, w dniu liturgicznego wspomnienia Stygmatów św. Franciszka. O jego zgonie napisano: "Pękło wielkie serce". Ten "człowiek nadziei", ubogi i pokorny tercjarz św. Franciszka - pozostawił po sobie królewski spadek: "jedną sutannę, brewiarz i wiele miłości wśród ludzi". Pochowany uroczyście w Krakowie, został wkrótce przewieziony do Dźwiniaczki i przez 25 lat spoczywał na tamtejszym cmentarzu, otaczany czcią i miłością Polaków i Ukraińców.
Na progu niepodległości Polski, ten który nigdy nie stracił wiary w jej odrodzenie - "zmartwychwstanie", powrócił do Stolicy - serca Ojczyzny. W 1920 r. trumna z jego doczesnymi szczątkami, z żalem żegnana przez mieszkańców Dźwiniaczki, została przywieziona do Warszawy, a 14 kwietnia 1921 r. uroczyście złożono ją w Katedrze Warszawskiej. Po beatyfikacji jego relikwie zostały umieszczone w Kaplicy Literackiej - w ołtarzu Matki Bożej Wniebowziętej (17 września 2003).
W drodze ku chwale ołtarzy. Opinia o świętości Pasterza-Wygnańca, łaski otrzymywane za jego wstawiennictwem, także cudowne uzdrowienia po użyciu wody ze źródełka, które on odkrył za życia w Dźwiniaczce, przyczyniły się do starań o wyniesienie go na ołtarze. Kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski, otwierając jego Sprawę kanonizacyjną w 1965 r. powiedział: "Chyba ta ciężka i trudna droga będzie świadectwem świętości abp. Felińskiego. Jest ona bardziej wymowna, aniżeli znaki i cuda, które miałby czynić. To był bowiem cud miłości, najwspanialsza potęga ducha człowieka, który się nie załamał, chociaż miałby do tego prawo, przechodząc przez tak wyjątkową drogę". Jego Sprawa beatyfikacyjna prowadzona w Warszawie, (1965-1984), a następnie w Rzymie, zaowocowała Dekretem heroiczności cnót, ogłoszonym w Watykanie przez Papieża - 24 kwietnia 2001 r., Dekretem o cudzie, promulgowanym 5 lipca 2002 r. i Beatyfikacją w Krakowie, której dokonał Jan Paweł II - 18 sierpnia 2002 r. Po zatwierdzeniu kolejnego cudu – 6 grudnia 2008 r., Papież Benedykt XVI na Konsystorzu w Watykanie – 21 lutego 2009 r., zapowiedział jego kanonizację w Rzymie – w dniu 11 października 2009 r.
Sylwetka duchowa. Życie Z. Sz. Felińskiego, od młodości, nacechowane było dążeniem do świętości. Chrystus był dla niego „Drogą, Prawdą, Życiem”. Pragnął osiągnąć taki stopień zjednoczenia z Bogiem, by ze św. Pawłem powiedzieć: „Żyję ja, już nie ja, żyje we mnie Chrystus”. Odznaczał się granitową wiarą i bezgranicznym zawierzeniem Opatrzności, stawiał zawsze na pierwszym miejscu miłość Boga i Kościoła, poświęcenie dla Ojczyzny, szacunek dla ludzi. Charakterystycznym rysem jego duchowości była wielka prawość, męstwo i sprawiedliwość. Obok tego jaśniała jego ofiarność i miłosierdzie, owiane duchem franciszkańskiej pogody, pokory i prostoty, pracy i ubóstwa. Ten człowiek granitowej wiary, bezgranicznej ufności w Opatrzność Bożą, niezmordowanej pracy i wielkiego poświęcenia, jaśniał miłością Boga i Kościoła, synowskim przywiązaniem do Ojca Świętego i Stolicy Apostolskiej, poświęceniem dla Ojczyzny, szacunkiem dla każdego człowieka. Przeszedł do historii jako "człowiek nadziei", "apostoł pokoju i zgody narodowej", "propagator kultu Najśw. Maryi Panny", a także jako "opiekun sierot, ubogich i zesłańców".
Święty Pasterz-Wygnaniec tak jak przed wiekiem i dziś wzywa do odrodzenia duchowego Narodu i rodziny, do umiłowania ziemi ojczystej, do twórczej i odpowiedzialnej pracy zmierzającej do budowania wspólnego domu - Ojczyzny "Pod wodzą Opatrzności" i pod opieką Maryi, Królowej Polski.
SIÓSTR FRANCISZKANEK RODZINY MARYI Zgromadzenie Sióstr Rodziny Maryi założył ks. Zygmunt Szczęsny Feliński w 1857 r. w Petersburgu, w trosce o budzące się powołania oraz w celu zaopiekowania się sierotami i ubogimi, dla których zabrakło miejsca we własnej rodzinie. Zgromadzenie, nie mogąc istnieć legalnie w imperium rosyjskim, rozwijało się w ukryciu, pod osłoną "Schroniska Katolickiego". Zgodnie z duchem Założyciela Siostry Rodziny Maryi spieszyły z pomocą wszędzie tam, gdzie wyłaniały się największe potrzeby Kościoła i Ojczyzny. Taką działalność prowadziły dawniej w Rosji carskiej od Petersburga na północy aż po Odessę i Jałtę na południu; od 1862 r. rozwinęły pracę oświatowo-wychowawczą w Warszawie, od 1884 r. w Galicji; w 1906 r. powędrowały za polskimi emigrantami do Brazylii. Założyciel określił cel Zgromadzenia w następujących słowach: "Rodzina Maryi … obiera sobie za cel główny szerzenie chwały Bożej, pracowanie nad własnym udoskonaleniem i służenie bliźnim, … zwłaszcza ubogim" (1873). Założyciel wycisnął wybitne piętno na formacji Sióstr: autentyczną duchowość oparł Założyciel na Ewangelii. Powołanie do "służby Bożej" w Rodzinie Maryi uważał jako "zawezwanie do współpracy z Chrystusem w szerzeniu Królestwa Jego na ziemi". Duży nacisk położył na całkowite oddanie się Bogu, na zawierzenie jego Opatrzności, na ducha umartwienia wewnętrznego i wyrzeczenia. Postawił Zgromadzeniu na wzór Maryję i zalecił siostrom praktykę ukrytych cnót Świętej Rodziny. Do "umiłowanych", "charakterystycznych" cnót Rodziny Maryi zaliczał: pokorę i prostotę, pracowitość i ducha ubóstwa. Wzajemne stosunki w Zgromadzeniu oparł na miłości i równości. Utrwalając ducha rodzinnego nie wprowadził kapituły win, ani podziału na chóry, praktykowane wówczas niemal we wszystkich zgromadzeniach zakonnych. Obecnie Zgromadzenie dzieli się na 5 prowincji, liczy 1100 sióstr, pracujących w 145 domach zakonnych: w Polsce, Brazylii, Italii, na Białorusi, Ukrainie, w Federacji Rosyjskiej i w Kazachstanie. Siostry, kierując się zasadami Ewangelii, starają się, aby duch apostolski przenikał całą ich działalność, a pokora i prostota cechowały ich ubogie i pracowite życie, tak, aby każdy dom "Rodziny Maryi", opromieniony duchem Maryjnym, ożywiony atmosferą rodzinną i franciszkańską radością był jednocześnie wiernym odbiciem cnót Najświętszej Rodziny. Apostolski cel Zgromadzenia realizują Siostry poprzez wychowanie i nauczanie dzieci i młodzieży w szkołach, Domach dziecka i Ośrodkach wychowawczych, oraz pielęgnowanie chorych w zakładach opiekuńczych i Stacjach „Caritas”; pracują w instytucjach kościelnych oraz niosą pomoc duchowieństwu w pracy duszpasterskiej, katechetycznej i dziełach miłosierdzia.
Dom Generalny Zgromadzenia znajduje się w Polsce: 01-017 Warszawa, ul. Żelazna 97.
30-955 KRAKÓW, ul. Parkowa 11 b. 60-233 POZNAŃ, ul. Niegolewskich 23. 00-681 WARSZAWA, ul. Hoża 53.
Wizja Juliusza Słowackiego Warto wspomnieć o znamiennym fakcie z życia świętego Zygmunta Szczęsnego, z okresu jego pobytu w Paryżu, gdzie zaprzyjaźnił się ze znakomitym polskim poetą Juliuszem Słowackim. Ten wieszcz narodowy, który w swych profetycznych wizjach przepowiedział Papieża Słowianina, prorokował też młodemu Felińskiemu. "Pewnego dnia oznajmił mu z radością, że widział wielką gwiazdę, świecącą nad jego głową i rozmodlone tłumy klęczące u jego stóp w świątyni". Czy było to zwykłe powiedzenie czy natchnione proroctwo? W perspektywie beatyfikacji i kanonizacji arcybiskupa Felińskiego, wizja Juliusza Słowackiego, urzeczywistniła się - nabrała realnych kształtów. W bieżącym roku obchodzimy 200-lecie urodzin Juliusza Słowackiego i 160 rocznicę jego śmierci, a trzeba pamiętać, że wieszcz narodowy umierał na rękach swego przyjaciela Zygmunta Szczęsnego (3 kwietnia 1849). Uważa się powszechnie, że to dzięki Felińskiemu nasz poeta zbliżył się duchowo do Boga i po przyjęciu świętych sakramentów z wielką wiarą, ufnością i miłością oddawał swą duszę Bogu. Uroczystości rocznicowe Słowackiego zbiegają się z kanonizacją abp. Felińskiego, której dokona Ojciec Święty Benedykt XVI – 11 października 2009 r. w Rzymie.
|
| Poprawiony: czwartek, 03 grudnia 2009 14:52 |
Inne
Biuletyny Konferencji


ŚWIĘTY ZYGMUNT SZCZĘSNY FELIŃSKI (1822-1895),