logo

[.:] - PEDAGOGIA ŚWIĘTOŚCI 106. Zebranie Plenarne Konferencji - Warszawa, 1-3 października 2002 Drukuj
Wpisany przez Olbrycht Prof. dr hab. Katarzyna   
wtorek, 10 lutego 2009 18:34
Prof. dr hab. Katarzyna Olbrycht

PEDAGOGIA ŚWIĘTOŚCI

Dążenie do świętości jest istotą życia chrześcijańskiego. Pedagogia, która ma to dążenie wspomagać, jest więc zawsze aktualna i ważna. Zawsze obejmuje odwoływanie się do środków nadprzyrodzonych i przyrodzonych. W każdym czasie przybiera jednak, jak się wydaje, szczególną dla tegoż czasu postać. Wynika ona z potrzeb i mentalności ludzi, z kultury, z której wyrastają, w której żyją i którą tworzą. Każdy czas potrzebuje więc namysłu nad treścią i formami pedagogii świętości. Podkreślanie przez Ojca Świętego Jana Pawła II, że trzecie tysiąclecie powinno być "erą ludzi świętych", jest sygnałem, że świadomość ta nie jest dziś wystarczająca, gdy tymczasem właśnie współczesnemu człowiekowi i jego kulturze jest szczególnie potrzebna.

Spróbujmy na wstępie zastanowić się, dlaczego rośnie niezrozumienie pedagogii świętości, a równocześnie staje się ona szczególnie aktualną odpowiedzią na potrzeby współczesnego człowieka. Będzie tu mowa o tych wymiarach pedagogii świętości, które mają charakter przyrodzony, z oczywistym dla człowieka wierzącego założeniem, że środki nadprzyrodzone są niezbędne i warunkują przybliżanie się człowieka do Boga.

Współczesny człowiek, specjalnie człowiek młody, wzrasta w kulturze zdominowanej przez dążenie do indywidualizmu, broniącej indywidualności całkowicie wolnej w realizowaniu własnych możliwości, pragnień i planów. Równocześnie perspektywy globalizacji świata wywołują wzrastające poczucie zagrożenia, że wymuszona jedność zniszczy bogactwo różnorodności. Pojawiają się pytania: czy potrzebne jeszcze będzie poczucie tożsamości i czy będzie w ogóle możliwe? Radykalizm w bronieniu własnej wyjątkowości prowadzi w pułapkę samotności, braku miłości, buntu i niezgody na świat egoistycznych interesów i bezwzględnej walki o sukces, lub cynizmu i obojętności. Coraz trudniej jest odpowiadać na pytania: co łączy mnie z drugim człowiekiem? W imię czego ma on być dla mnie ważny i ja mam być ważny dla niego?

Pedagogia świętości jest dla każdego szansą na zrozumienie, że własna niepowtarzalność nie jest sprzeczna z uniwersalnym człowieczeństwem, a wolność - z wymaganiami wobec siebie. Że człowiek, niezależnie od warunków i okoliczności, nie jest anonimowym elementem tłumu, nieobchodzącym nikogo, niemającym wpływu na własne życie i życie innych.

Rozważając pedagogię świętości, trzeba rozpocząć od bliższego jej określenia. Podjęłam tę próbę, opierając się głównie na nauczaniu Jana Pawła II, szczególnie na wypowiedziach kierowanych do Polaków w czasie pielgrzymek do Ojczyzny w roku 1996 i 1999. Pedagogia świętości będzie to oddziaływanie na człowieka, bezpośrednie i pośrednie, budzące w nim pragnienie świętości i wspomagające dążenie do niej.

W pedagogii tej można wyodrębnić cztery wymiary:

- tworzenie środowiska wiary
- wychowanie do świętości
- samowychowanie zorientowane na realizację powołania do świętości
- przepajanie kultury treściami związanymi z wiarą, ze świętością i dążeniem do niej.

Przedstawmy krótką ich charakterystykę.

W czasie swoich pielgrzymek, przypominając Polakom polskich świętych i ich drogę życiową, Ojciec Święty podkreślał, że życie wielu spośród nich, dojrzewanie ich powołania, przebiegało w środowisku wiary. Środowisko takie tworzy świętość i jest tworzone przez świętość. Jako przykład została przywołana w Starym Sączu św. Kinga, jej rodzina i otoczenie, w którym spotykamy wielką gorliwość religijną, a potem świętość wielu członków. Środowisko wiary tworzą świadkowie pragnący świętości, odważni w wyznawaniu swej wiary mimo przeciwności. O tej odwadze mówił Ojciec Święty w Sandomierzu. Uświadamiał, że dziś polega ona również na tym, by nie dać się zniewolić kulturowo, by zachować czyste serce - w znaczeniu czystej wiary przenikniętej Prawdą, wiernej Prawdzie, gotowej na trud opierania się złu. Tworzyć takie środowisko to przede wszystkim samemu starać się być świadkiem wiary, dążącym do świętości, odważnym, o czystym sercu, ale także zachęcać innych do odkrywania w sobie powołania do świętości, do budzenia pragnienia świętości, wspierać to dążenie i pomagać w trudnościach.

Bycie świadkiem wymaga konsekwentnego, wytrwałego, całożyciowego samowychowania, które jest efektem mądrego wychowania do świętości. Wychowanie to musi być oparte na wychowaniu religijnym, które będzie zmierzać m.in. do usuwania lęków i wyjaśniania nieporozumień, związanych ze świętością. Nieporozumienia te nawarstwiły się w dzisiejszej kulturze i sprawiają, że pragnienie świętości jest obce przeciętnemu człowiekowi. Wskażmy najczęstsze spośród tych lęków i ich źródeł, by zrozumieć nastawienie do świętości, stanowiące psychiczny kontekst wychowania w tej sferze.

Najczęstszym źródłem lęku przed dążeniem do świętości jest kojarzenie świętości z ograniczeniem aktywności życiowej do ostentacyjnych zachowań pobożnościowych. Święty utożsamiany tu jest ze "świętoszkiem", zainteresowanym jedynie powierzchownie rozumianymi tematami "religijno-kościelnymi", dobrze czującym się jedynie wśród ludzi podobnych sobie, w środowisku określanym jako "klerykalne". Taką postawę przypisuje się często tym, którzy z różnych powodów nie mają szans na sukces życiowy, zawodowy, towarzyski i braki te oraz frustracje rekompensują manifestacyjną "pobożnością", prowadzącą do uznania w środowisku "kościelnym". Wielokrotnie pojawiają się w tym kontekście zarzuty, dotyczące sprzeczności deklaracji i życia tych osób. Nie jest to więc pociągający i atrakcyjny wzór.

Innym, równie częstym skojarzeniem jest traktowanie świętości jako "ubocznego" efektu większej niż przeciętna pobożności. Ze względu na wspomnianą interpretację świętości, dla ludzi tak rozumujących zbytnia gorliwość religijna, nawet bez intencji dążenia do świętości, może grozić "wpadnięciem w świętość", a tym samym śmiesznością, lekceważeniem i odrzuceniem społecznym. Jest to powód częstych obaw, by zbytnią aktywnością religijną nie narazić się na podejrzenie o "świętość". Tu "święty" bywa epitetem wyrażającym kpinę lub szyderstwo.

Powszechne jest wiązanie świętości z historycznie "dawnym", choć mało konkretnym miejscem danej postaci w dziejach Kościoła, z jej ikonograficznymi ujęciami - utrwalonymi wizerunkami, wyposażonymi w rozpoznawalne atrybuty. Święci to ci opisywani w Żywotach Świętych, malowani w kościołach, przedstawiani na "świętych obrazkach", wzywani w modlitwach i litaniach. Są dla dzisiejszego człowieka zamkniętą niejako grupą, odległą od doświadczeń życiowych, często funkcjonującą na granicy historii i legendy.

Nieporozumieniem, będącym jednak wyrazem tolerancji dla postawy dążenia do świętości, jest traktowanie jej jako jednej z wielu możliwych, zasługujących na akceptację postaw, stanowiącej wynik specyficznych zainteresowań i potrzeb. Jedni dążą do świętości, inni wyżywają się w życiu rodzinnym, inni w zawodowym, inni w twórczości artystycznej czy naukowej itd. Każdy ma prawo wyboru i nikt nie powinien tego wyboru oceniać. W tym przypadku człowiek dążący do innych celów niż świętość uważa, że tym samym namysł nad świętością go nie dotyczy, nie jest jego sprawą, "nie zna się na tym" i nie musi się znać.

Kolejne skojarzenia nie są już może w takim stopniu nieporozumieniami, choć wywołują także poważne lęki. Pierwsze - to przeświadczenie, że świętość wymaga bohaterstwa, poświęcenia, bardzo wielu trudów, całkowitej rezygnacji z siebie, nierzadko męczeństwa. Reprezentanci tego sposobu myślenia przeczuwają, że taka decyzja oznacza rezygnację z wielu przyjemności, i nie chcą wnikać, z jakich. Lęk ma tu charakter cofania się i bronienia przed taką perspektywą, szczególnie że cel wysiłku "bycia świętym" nie jest ani zrozumiały, ani zachęcający. Przeciwnie - najczęściej jest całkowicie abstrakcyjny, co pogłębia współczesna kultura masowa. Traktuje ona świętość żartobliwie, infantylnie, posługując się wyobrażeniami, sprowadzającymi perspektywę bycia świętym do wizji postaci snującej się przy dźwiękach smętnej muzyki z kwiatem (najczęściej lilią) bądź świecą w ręku, po dziwnych, pustych przestrzeniach "nieba", recytującej modlitwy bądź śpiewającej "Alleluja". Trudno zakładać, że może to być wizja dynamizująca wysiłki życiowe poważnie myślącego człowieka. Poważny stosunek wyraża się z kolei przyjęciem, że cel dążenia do świętości oznacza "dostanie się na ołtarze", co również, poza wyjątkami, nie motywuje do przyjęcia takiego planu życiowego.

Skojarzenia najbardziej pozytywne wobec świętości i stosunkowo najbardziej trafne to te, gdy świętym nazywa się człowieka ponadprzeciętnie dobrego, w stopniu niespotykanym szlachetnego i oddanego innym. Taka świętość, stwierdzana rzadziej u żyjących niż u wspominanych zmarłych ("to był naprawdę święty człowiek"), nie jest kojarzona z powszechnym powołaniem, możliwością dostępną każdemu, decyzją życiową, niezależną od warunków. Przeciwnie - ten sposób myślenia o świętości podkreśla wyjątkowość cech i powszechnego uznania, osiągniętą przez nielicznych, jedynie którym miano to przysługuje. Dążenie do takiej oceny w oczach innych jest poczytywane za przerost ambicji, brak samokrytycyzmu, pychę i brak skromności, pragnienie sławy.

Wszystkie te większe i mniejsze nieporozumienia czy niezrozumienia, wywołujące uzasadniony w ich kontekście opór przed wiązaniem z nimi własnego życia, wynikają z niepełnych, a najczęściej błędnych interpretacji świętości. Przyczyn utrzymywania się tych interpretacji jest wiele i należałoby ich szukać zarówno w wychowaniu religijnym, jak i w kulturze. Brak wiedzy i znajomości doktryny własnej wiary jest tu oczywisty, a wypływające z tego zadanie - bardzo pilne. Trzeba wyjaśniać istotę świętości, robiąc to odpowiednio na różnych poziomach dojrzałości religijnej, nie rezygnując jednak z tłumaczenia ani dzieciom, ani ludziom dorosłym, dalekim od wiary. Poza tym zaniedbywane są - jak się wydaje - te mechanizmy wpływu i metody działania, które opierają się na niezwykle ważnym w procesie rozwoju naśladownictwie, na dostarczaniu przykładów, wzorów, na zachęcaniu do identyfikowania się z nimi. Tradycyjna hagiografia nie dostarcza informacji, które pomagałyby współczesnemu człowiekowi traktować świętych jako prawdziwych, żywych ludzi, przeżywających trudne doświadczenia, odnoszących sukcesy, ale i porażki, różniących się między sobą nie tylko konkretnymi życiowymi sytuacjami, ale cechami osobowości, temperamentem, sposobami działania. Dziś ludzie chcą zobaczyć w świętym człowieka - realnego i wiarygodnego, niezależnie od czasów, w których żył. Kardynał Poupard, Przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Kultury, zwraca uwagę, że umiejętność dostrzeżenia w świętych żywych ludzi w całym ich człowieczeństwie jest szczególnie ważna dziś, kiedy widoczna jest potrzeba "świętych dnia codziennego", bliższych współczesnemu człowiekowi niż święci męczennicy, wyznawcy wiary czy misjonarze. Jest to trudne wyzwanie dla wychowawców, osób formujących duchowo, twórców kultury. Rzetelne pokazanie świętego w całym jego charyzmacie nie polega na przybliżaniu go poprzez "odbrązawianie", "ułatwianie" przez podkreślanie słabości. Polega na odkrywaniu jego drogi w pełnej prawdzie trudności i zwycięstw nad sobą, wytrwałej współpracy z łaską. Wymaga więc szerokiej wiedzy historycznej i pogłębionej duchowości. Wymaga również poszukiwania nowych form, bliskich dzisiejszemu człowiekowi, w tym przede wszystkim języka, nadającego się do zwyczajnego mówienia o świętych, bez patetycznych, sztucznych formułek, teologicznych określeń, wzniosłego tonu, za to z szacunkiem i staraniem o trafne nazwanie najważniejszych cech. Zwyczajne mówienie jest niezbędne do prowadzenia rozmów o świętych i świętości, do traktowania ich jak naprawdę bliskich przyjaciół, gotowych do pomocy, rozumiejących, wypraszających łaski niezbędne właśnie w codziennym życiu ze wszystkimi jego problemami. Rozmowy te są niezbędnym elementem wychowania do świętości, ale i kultury, w której wychowanie to ma przebiegać. By mogły to być rozmowy prawdziwe, wyjaśniające nieporozumienia i budujące środowisko wiary, muszą być prowokowane i wspierane przedmiotami oraz zjawiskami kultury, dotyczącymi tej sfery życia. Jak jest to ważne i jak dobre daje rezultaty, nawet w skali masowej, może świadczyć m.in. poezja ks. Twardowskiego czy piosenki Arki Noego.

Tak jak celem każdego wychowania jest przede wszystkim doprowadzenie do podjęcia przez wychowanka samowychowania, tak i celem wychowania do świętości jest, jak już powiedziano wcześniej, przygotowanie i umotywowanie wychowanka do samowychowania w tej sferze. Ojciec Święty Jan Paweł II wyjaśniał wielokrotnie, co znaczy być świętym - a tym samym do czego trzeba nieustannie dążyć, do czego siebie wychowywać. Konieczne jest więc pobudzanie i stałe rozwijanie w sobie pragnienia świętości, dążenie do możliwie pełnego zrozumienia istoty świętości i jej kształtu w odniesieniu do własnego powołania, wreszcie nie tylko gotowość do określonych zachowań, ale kompetentne i służebne podejmowanie konkretnych działań w duchu miłości Boga i bliźniego, by jak św. Kinga "troszczyć się o sprawy Pana na tym świecie", ofiarnie i wiernie trwać przy Prawdzie do końca, odrzucając wszelkie kompromisy - jak św. Wojciech.

Wychowanie do świętości jest dziś szczególnie trudne nie tylko dlatego, że tak silne są w kulturze współczesnej tendencje sekularyzacyjne. Wychowanie to zakłada uznanie świętego jako szczególnego autorytetu w dążeniu do Boga, w całej niepowtarzalności danej sytuacji, określonych warunków wewnętrznych i zewnętrznych, ale równocześnie w stale tej samej, bo jedynej Prawdzie. Autorytety jako takie są we współczesnej kulturze krytykowane i odrzucane. W to miejsce wprowadza się metodami manipulacyjnymi różnego typu pseudoautorytety. Dzisiejszy człowiek jest bardzo podatny na te zabiegi, nie ma bowiem pełnej świadomości, kim jest, na czym ma polegać jego rozwój, czym ma się kierować w życiu, kogo ma słuchać i komu ma wierzyć. Media stwarzają mu fałszywe poczucie wolności wyboru poglądów i postaw, prowadząc do sytuacji, w której same stają się autorytetem, przyjmowanym dobrowolnie i bezkrytycznie. Niezbędna jest więc głęboka świadomość antropologiczna, która pozwoli traktować siebie jako osobę - bezwarunkową wartość, istotę niepowtarzalną, powołaną z miłości do określonych zadań, obdarzoną wszystkimi możliwościami niezbędnymi do osiągnięcia najwyższego celu - świętości. Wykształcenie tej świadomości jest zadaniem wszystkich środowisk wychowawczych. Niezbędni są przede wszystkim wychowawcy - świadkowie wiary, przekazujący wychowankom przekonanie, że każdy z nich może być święty, że tego się po nim oczekuje, że jest to oczekiwanie tych, którzy go kochają. Że szansa ich świętości została przewidziana w Bożym planie. Że dążąc do świętości, mogą tworzyć środowisko wiary dla innych, tym samym mając realne możliwości wpływania na losy świata. Muszą to być jednak wychowawcy nie tylko kompetentni profesjonalnie, ale będący świadkami miłości Bożej, dobrzy, ufający, cierpliwi, konsekwentnie wymagający, ale wspierający w trudzie realizowania tych wymagań.

Kultura wspiera lub utrudnia wszelkie działania wychowawcze. W naszych czasach na razie nie "promuje" dążenia do świętości, przeciwnie - utrwala wspomniane nieporozumienia i lęki. Trzeba by więc wrócić do upowszechniania rzetelnych biografii świętych, wraz z wiedzą o ich wpływie na innych, na Kościół lokalny i powszechny, do rozmów o patronach i sensie ich wyboru, do ukazywania i rozważania relacji ludzi z różnymi świętymi - w skali indywidualnej i społecznej, do namysłu nad patronami instytucji, krajów i kontynentów (np. może zadziwiać całkowite milczenie na temat patronów Europy i uzasadnienia ich wyboru w gorących sporach na temat przyszłości Europy, toczonych także w środowiskach katolickich).

Cieszą symptomy zainteresowania twórców szeroko rozumianej kultury poważnie traktowaną problematyką świętości. Nie można nie zauważać dobrych filmów, dyskusji publicystów, programów okolicznościowych w różnych mediach, np. z okazji Dnia Wszystkich Świętych. Ciągle są to jednak propozycje stanowiące margines dzisiejszej kultury, a ich odnalezienie wymaga wiele wysiłku, kompetencji i cierpliwości. Jak wszędzie - potrzebni są przewodnicy, wskazujący wartościowe propozycje.

Pedagogia świętości na początku trzeciego tysiąclecia wymaga więc radykalizmu we wszystkich swoich wymiarach. Jest równocześnie pedagogią chrześcijańskiego radykalizmu w wierze, co streszcza się w wezwaniu Ojca Świętego: "wypłyń na głębię".

2 października 2002 r.

 

© 2001-2012 Konferencja Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych * webmaster * XHTML and CSS.