|
Strona 1 z 2 M. Mariola Karaś, służebniczka NMP starowiejskaŚWIĘTOŚĆ - CZYM JEST?Zamiast wstępu Zapraszam Kochane i Święte Matki do wspólnej refleksji nad bliskim nam tematem, nad bliską i daleką, ale na pewno utęsknioną rzeczywistością, jaką jest świętość. Pozwoliłam sobie na określenie "święte", gdyż upoważnia mnie do tego temat, ale nie tylko, bo święci żyją wśród nas. Oczywiście, nie chcę uprzedzać orzeczeń Kościoła i nikogo nie zamierzam kanonizować doraźnym aktem zarozumiałej pychy, ale wiem przecież dokładnie, że bolesna świadomość własnej słabości, pokorne i uczciwe uznanie grzechu, zawieszonego na miłosiernych dłoniach Ukrzyżowanego, wzruszyło serce konającego Mistrza, a święty dialog dwóch krzyży zakończył się pierwszym dekretem kanonizacji Dobrego Łotra. Rozważania te prowadzone będą w oparciu o trzy dokumenty: - posynodalną adhortację Vita consecrata (1996 r.) - list apostolski Novo millennio ineunte (2001 r.) - instrukcję Rozpocząć na nowo od Chrystusa (2002 r.). Przyznam się, że najbliższy mojemu sercu jest list Novo millennio ineunte - list, który w tym gronie był już wielokrotnie zgłębiany; list skierowany do wszystkich wiernych, ale przede wszystkim do osób Bogu oddanych; list - jak mi się wydaje - płynący prosto z serca umiłowanego Autora i trafiający prosto, głęboko w serca adresatów. Oczywiście, nie umniejszam znaczenia adhortacji Vita consecrata, dokumentu, który stanowi już swoistego rodzaju klasykę, jeśli chodzi o dzieła traktujące o życiu zakonnym. I sam Ojciec Święty w Novo millennio ineunte powraca do myśli, zawartych w tej adhortacji. Natomiast Instrukcję Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego można nazwać swoistego rodzaju: "Duc in altum" tych dwóch arcydzieł: Vita consecrata i Novo millennio ineunte. Proszę wybaczyć, że pójdę za głosem serca, rozpoczynając od Novo millennio ineunte, od myśli, które jeszcze głęboko tkwią w naszych duszach, w naszych umysłach i pragnieniach; są tak świeże i głębokie, że nie zdążyły ulotnić się, zwietrzeć, stracić na wartości. Są to myśli główne, bardzo ważne, pozwolę sobie określić je przymiotnikiem: centralne, co znalazło wyraz nawet w miejscu ich zamieszczenia w dokumencie - cały list składa się z 59 punktów, a 30 i 31 stanowią podrozdział zatytułowany Świętość, wyznaczając wprost idealnie środek dokumentu. W egzemplarzu, z którym żyję w przyjaźni już drugi rok - a wydany jest on przez Księży Sercanów - myśli o świętości znajdują się dokładnie w samym środku, w miejscu zszycia, mogłam więc do nich sięgać bez szukania stron; zresztą, ta broszurka najczęściej sama się otwierała w tym miejscu. Podobnie jest ze świętością, sama się otwiera przed nami, przed każdym wierzącym, bo jest darem Pana Boga, wspaniałym darem Tego, który jest Trzykroć Święty. 1. Perspektywa świętości Już w pierwszym zdaniu świętość jest ukazana jako perspektywa, czyli: - coś, co nas czeka; - coś, do czego zdążamy, za czym tęsknimy; - co ma wielkie znaczenie dla naszej przyszłości; - co wyzwala nowe energie; - co nadaje sens życiu. Bez perspektywy, bez planów nie ma życia, jest tylko jakaś martwa wegetacja, przetrwanie. Perspektywa jawi się tu jako: - przestrzeń o wszelkich możliwych wymiarach; bezgraniczna i bezwymiarowa jednocześnie; - przestrzeń wolna, rozległa, ale opasana radykalizmem Ewangelii, szczególnie Kazania na Górze; - przestrzeń pełna paradoksów, z zarysem pociągających szczytów; - przestrzeń wprost nieograniczona, chociaż wydaje się, że zamyka ją horyzont, który w miarę zbliżania się w jego stronę przesuwa swoje granice, ukazując nowe widoki, o których istnieniu nie miałyśmy pojęcia. Bo świętość taka jest: zachwyca i zniewala, pociąga i przeraża, a szczyty, wyłaniające się na horyzontalnej linii Miłosierdzia Bożego, są coraz piękniejsze; prowokują do wspinaczki zauroczonego przynagleniem miłości turystę, który niezmordowanie szuka Bożego Oblicza; bo świętość jest darem, a wysiłek ludzki jakby przygotowaniem do przyjęcia tego daru. Świętość jest tą mozolną wspinaczką, tym asymptotycznym zbliżaniem się do wypełnienia Pawłowych tęsknot: już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2,20). Ta tęsknota nieubłagalna, która strzałą Ognistej Miłości zraniła serce św. Teresy, wyrywa z duszy wielu świętych w ostatniej chwili życia okrzyk boleści czy zachwytu: "Umieram z miłości", a miłość ta i boli, i uszczęśliwia zarazem. Świętość to zapatrzenie w górę, zapatrzenie się w Słońce niemal do utraty wzroku i wtedy liczy się tylko Słońce, a wszystko inne staje się drugorzędne, bo ziemia brzydnie dla tych, co w Niebo się zapatrzyli (św. Ignacy). Perspektywa świętości! Przewspaniała rzeczywistość Trójjedynego Boga! Niezgłębiona, nieogarniona, niemieszcząca się w żadnej przestrzeni ni czasie; wszechobecna i wieczna. Perspektywa świętości - jak stwierdza Ojciec Święty we wspomnianym już pierwszym zdaniu podrozdziału zatytułowanego Świętość - jest tą wielką rzeczywistością, w którą powinna być wpisana cała działalność duszpasterska: cała - ze wszystkimi rodzajami, metodami, blaskami i cieniami; cała - zatem nie wolno jej "wpisywać" gdzie indziej, bo to nieuczciwe. Prawda ta dotyczy całego Kościoła i każdego Zgromadzenia. Zatem świętość naszych rodzin zakonnych to codzienne wpisanie całej działalności apostolskiej w perspektywę świętości, czyli ofiarowanie jej Bogu, od którego wszelka świętość pochodzi. Ojciec Święty przypomina wszystkim wierzącym, a zwłaszcza zaangażowanym w szerzenie Królestwa Bożego, tę znaną, ale często gubioną w codzienności prawdę, że wszystko należy się Świętości - tej pisanej dużą literą, i tej pisanej małą. Wszystko należy podporządkować Świętości, tj. Bogu samemu, nie tyle z prawa, z obowiązku, ze zwykłej sprawiedliwości, ale z miłości, z potrzeby duszy. Cała działalność wpisana w perspektywę świętości! I tu na własny użytek postawiłam sobie kilka pytań: - W jakim zakresie to zdanie: Cała działalność wpisana w perspektywę świętości wyraża prawdę o moim zgromadzeniu? O wspólnocie najbliżej współpracującej ze mną? O moim posługiwaniu jako przełożonej generalnej czy prowincjalnej? - Czy tak naprawdę i do końca wszystko jest wpisane w perspektywę świętości? - Wszystko ofiarowane Bogu? - Wszystko podejmowane z Panem Bogiem, czynione dla Boga i w Bogu? Jeśli jakaś część tej działalności jest wpisana w moje ambicje - niekoniecznie oczyszczone i święte - to nie jest w porządku! I to nie jest świętością. Jeśli jest wpisana bardziej w moje osobiste plany czy zamierzenia jakiejś grupy, jeśli nie jest w pełni rozeznana, niejako skonsultowana z Duchem Świętym - to też nie jest w porządku! I to też nie jest świętością. Bo wszystko należy się Bogu: od początku do końca... od natchnienia, przez decyzję po realizację... od najmniejszych, szarych zdarzeń do dzieł wyjątkowych... w każdym dniu, w każdym zebraniu zarządu, rady, w każdej konferencji czy spotkaniu. Jesteśmy dopiero przy pierwszym zdaniu wybranego dokumentu. To tylko mała próba zanurzenia się w głębię słów Ojca Świętego - doświadczenie bogactwa każdego zdania, każdej myśli prawdziwie świętego Ojca Świętego. 2. Szczególnie pilne zadanie duszpasterskie Zadania duszpasterskie są liczne i różnorodne, jak: głoszenie Słowa Bożego, udzielanie sakramentów świętych, pogłębianie wiedzy religijnej i wiary, umacnianie nadziei, pogłębianie miłości Boga i bliźniego, o której świadczy zdolność do służby potrzebującym. Z różnych zakątków świata rozlega się coraz mocniej i gwałtowniej wołanie o pomoc, wołanie o człowieka, podobne do tamtego sprzed 2000 lat przy sadzawce Siloe. Zapotrzebowanie na człowieka wciąż wzrasta. Wszyscy szukamy człowieka, także w sobie, we własnym sercu, które tęskni za prawdziwą wielkością, odmierzaną normą Ewangelii. Czyli tęsknimy za świętością życia. Z licznych wypowiedzi i dokumentów Ojca Świętego doskonale wiemy, jak bardzo zależy Piotrowi naszych czasów, by krzyk ubogich został usłyszany; by w nowym tysiącleciu znalazł się ów człowiek, który myśli i czuje, i miłością odpowie na druzgocące paraliże współczesnego świata tak, by głodni mieli pod dostatkiem chleba, bezdomni schroniska, chorzy szpitale, a uzależnieni - otwarte dla nich serca. Dlaczego jednak tej działalności nie nazywa pilnym zadaniem duszpasterskim? Dlaczego aż tak wyróżnia prowadzenie do świętości, nazywając je szczególnie pilnym zadaniem? Odpowiedź nasuwa się bez trudności. Po prostu dlatego, że świętość zawsze otwiera się na drugiego człowieka, najczulej pochyla się nad jego nędzą, delikatnie opatruje jego rany, oliwą miłości łagodzi ból i zabezpiecza denarem naglące potrzeby materialne. Świętość umożliwia rozpoznanie Jezusa w twarzach tych, z którymi On sam zechciał się utożsamić: bo byłem głodny, a daliście mi jeść... (Mt 25,35-36; NMI, 49). Dlatego tak ważne jest prowadzenie do świętości, tak ważny jest współczesny Mojżesz o promieniującej twarzy, przemienianej podczas spotkań z Bogiem na modlitwie i kontemplacji. XXI wiek woła głośno o takiego człowieka, który nosi w sobie światło samego Boga; który spala się dla Jezusa i świeci blaskiem Jego obecności, nawet nie wiedząc o tym; jest dla innych obłokiem świetlanym na drogach życia lub słupem ognia wśród nocy i pustynnego piasku; jest "jako ta świeca, która sama się spala, a innym przyświeca". Świat woła o takiego człowieka, który niestrudzenie i hojnie rozdaje ciepło miłości Chrystusowej; o człowieka, który poza Bogiem nic nie posiada i niczego nie zatrzymuje dla siebie, nie korzysta ze sposobności (Flp 2,6), a jednocześnie jest ubogacony rozdanym darem łaski. Nie ukrywa światła dla siebie, lecz zapala wciąż nowe ogniska miłości, przy których każdy ma prawo się ogrzać, odkrywa wciąż nowe źródła, nowe studnie wody żywej, aby wszyscy mogli ugasić pragnienie; aby każdy mógł podejść i napić się. Świętość jest wrażliwa, dźwiga z upodlenia, podnosi nawet z najczarniejszego błota i nie wzdryga się przed żadną nędzą. Świętość jest fundamentem wszelkiego budowania, ewangeliczną skałą, odporną na uderzenia gwałtownego wichru błędnych filozofii, szalejącej burzy szatańskich ataków czy ulewnego deszczu propagandy, pełnej podstępu i fałszu. Ojciec Święty twierdząc, że świętość jest fundamentem programu duszpasterskiego (NMI, 31), sugeruje pewną wątpliwość: Czyż można zaprogramować świętość? Jakie są tego skutki? Jakie prawdy wynikają? Skoro świętość jest ideą nadrzędną, skoro chrzest jest włączeniem w świętość Boga, to człowiek nie powinien godzić się na własną małość, zadowolić się minimalistyczną etyką i powierzchowną religijnością (NMI, 31). Świętość domaga się więc walki z własną małością, i to walki zarówno mieczem łaski Bożej, jak i własnego wysiłku. Świętość to zgoda na codzienne otwieranie serca włócznią Longina o różnych imionach i jednocześnie hermetyczne zamykanie go na grzech jakimś bolesnym skurczem konsekwentnego postępowania i wierności podjętym zobowiązaniom. Świętość to wreszcie prawda o sobie; pokorne i ufne wiązanie oczek potarganej słabością sieci codziennych wydarzeń. 3. Dar dla wszystkich Świętość jest darem, który staje się z kolei zadaniem i rzetelnym zobowiązaniem trzymania, a nawet zaciskania ręki raz przyłożonej do pługa. Nie wolno oglądać się do tyłu, nawet pod pozorem, by nad grzechem zapłakać. Trzeba wciąż wiosłować ze wzrokiem utkwionym w wyznaczonym kierunku; niezmordowanie, bez wytchnienia i narzekania zdążać do celu, trzymając się mocno busoli naszych Konstytucji, bo tak łatwo zagubić kierunek na szerokich wodach oceanu, zwłaszcza gdy jest noc, a księżyc staje się jakby słońcem, nabiera uroku i mąci umysł fantazją i marzeniem. Rozważany podrozdział przypomina o tym, że świętość otrzymał każdy ochrzczony, że pytanie zadane katechumenowi: "Czy chcesz przyjąć chrzest?" znaczyło: "Czy chcesz zostać świętym?" i stawiało go na drodze radykalizmu Kazania na Górze. Świętość powinna być naczelną wartością, umożliwiającą życie chrześcijańskie "wysokiej miary". Mówiąc o różnych drogach świętości, Papież wskazuje, że doskonałość jest dostępna nie tylko wybranym "geniuszom", ale wszystkim, o czym świadczą liczne beatyfikacje i kanonizacje, ukazujące również wiernych świeckich, którzy uświęcili się w najzwyklejszych warunkach. Święci to żywy głos Ewangelii. Oni najwyraźniej mówią światu, że jest Bóg, że jest Niebo, że dla każdego człowieka znajdzie się miejsce w sercu Niepokalanej Matki; święci mają piękne czystością oczy, w których nawet największy grzesznik rad by się przeglądnąć jak w zwierciadle i ukoić tęsknotę serca, które niespokojne jest, bo nie spoczęło w Panu. Świat jest taki dziwny - kontestuje czystość, a jednocześnie tak bardzo jest zmęczony jej brakiem. Prawie każde zdanie tego krótkiego podrozdziału domaga się, by się nad nim zatrzymać, by je zgłębić, by przynajmniej dotknąć prawdy, którą przekazuje, ale nie możemy stanąć, musimy iść dalej, przemierzając perspektywę świętości.
|