
| [.:] - 25 LAT PONTYFIKATU OJCA ŚW. JANA PAWŁA II |
|
| Wpisany przez Wróbel M. Danuta, Służka NMPN |
| wtorek, 10 lutego 2009 19:19 |
M. Danuta Wróbel, Służka NMPN25 LAT PONTYFIKATU OJCA ŚW. JANA PAWŁA IIW dniu dzisiejszym, o godz. 17,17 upływa 25 lat od chwili, w której z balkonu bazyliki św. Piotra ogłoszono światu: Hebemus Papam! Carolum Wojtyła! Z tej okazji przypadło mi dzisiaj w udziale bardzo trudne, żeby nie powiedzieć niewykonalne, zadanie podsumowania tego niezwykłego pontyfikatu. Mówię niewykonalne, bo czyż jest możliwym zamknięcie w 25 minutach - choćby w punktach - bogactwa osoby, życia i posługi tak pełnych dynamizmu, różnorodności i charyzmatów? Jak napisał kardynał Stanisław Nagy: Ćwierćwiecze kierowania nawą Kościoła przez Jana Pawła II nieprędko znajdzie swojego odpowiedzialnego i wiarygodnego mistrza zapisu historycznego. Obfitość wydarzeń, złożoność ich logiki i zasięg konsekwencji 25 lat tego pontyfikatu są tak wielkie, że niełatwa będzie próba ich ogarnięcia i adekwatnej syntezy." O czym więc powiedzieć, co wybrać? Samych tylko odniesień do życia konsekrowanego jest tak wiele, że nie sposób ich przedstawić w tak krótkim czasie. Wiele mamy także osobistych wspomnień. Najstosowniej byłoby podzielić się nimi albo po prostu uklęknąć w ciszy i sercem wyśpiewać Magnificat Bogu za dar i tajemnicę w osobie Piotra naszych czasów. Ale skoro trzeba coś powiedzieć, niech mi będzie wolno przywołać niektóre wydarzenia i przedstawić niektóre refleksje. Niestrudzony Nauczyciel Narodów W dniu inauguracji pontyfikatu Jan Paweł II, Papież z Polski modlił się: O Chryste! Spraw, abym stał się Sługą Twojej Jedynej władzy! Twojej słodkiej władzy! Sługą Twojej nieprzemijającej władzy! Obym mógł stać się Sługą! I sługą sług Twoich! Tego samego dnia wołał: Nie lękajcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych, kierunków cywilizacyjnych. I nie czekając na odzew, świadomy zleconego mu posłannictwa, on pierwszy wziął do ręki klucz Dobrej Nowiny, by dotrzeć z nią do każdego człowieka. Pisał, głosił, podróżował, rozmawiał, modlił się i cierpiał. Pośród wielkich dokonań Jana Pawła II na szczególne miejsce zasługuje jego dorobek piśmienniczy. Encykliki, adhortacje apostolskie, konstytucje apostolskie, listy, orędzia, bulle, dokumenty motu proprio, brewe i wiele innych pism, nie licząc środowych katechez, przemówień wygłaszanych przy różnych okazjach do biskupów, kapłanów i wiernych świeckich, ludzi innych wyznań i religii, wreszcie mężów stanu - wszystko to tworzy trudny do ogarnięcia zestaw głębokiej myśli teologicznej i filozoficznej. W swoim zatroskaniu o Kościół Chrystusowy Jan Paweł II samych encyklik wydaje 14, adhortacji 15 (wraz z dzisiejszą o posłudze biskupów w Kościele), ponad 40 listów apostolskich, a przeróżnych innych pism i dokumentów - ilość niezliczoną. Nie sposób w tym miejscu przytoczyć choćby ich tytułów. Z imienia wymienię jedynie encykliki próbując jednocześnie nakreślić zwięźle linię przewodnią nauczania w nich zawartą. Kardynał Joseph Ratzinger (bo idę za jego refleksją) porządkuje te dokumenty w cztery grupy. Pierwsze trzy encykliki: Redemptor hominis, Dives in misericordia i Dominum et vivificantem - to tryptyk trynitarny. Wszystkie zawarte w nich tematy stanowią zapowiedź poźniejszego nauczania papieża, zawierają cały program następnych encyklik. W Redemptor hominis Jan Paweł II uczy, że Jezus Chrystus jest zasadniczą drogą Kościoła, że jest też drogą do każdego człowieka, że człowiek jest pierwszą drogą Kościoła. Encyklika Dives in misericordi, jest niejako pierwszą jaskółką powracającego jeszcze nie jeden raz tematu o Bożym Miłosierdziu, a także zdarzeń, pośród których jest kanonizacja Faustyny Kowalskiej i konsekracja w Krakowie bazyliki Bożego Miłosierdzia. Encyklika o Duchu Św. zapowiada podejmowany później wielokrotnie temat prawdy i sumienia. Kolejne trzy encykliki papieskie to encykliki społeczne. Należy tu wyliczyć: Laborem exercens, Solicitudo rei socialis i Centesimus annus. Ojciec św. zastosował w nich swą myśl antropologiczną do problematyki społecznej naszych czasów. Podkreślił nadrzędność człowieka nad środkami produkcji, pierwszeństwo pracy w stosunku do kapitału, prymat etyki nad techniką. Przypomniał, że główną wartością jest godność człowieka, który zawsze jest celem, nigdy środkiem. Następna grupa, to encykliki o tematyce eklezjologicznej. Są nimi: Slavorum apostoli, Redemptoris missio i Ut unum sint. Należą do tej grupy w pewnym sensie także: Ecclesia de Eucharistia i Redemptoris Mater. Ostatnia rozpatruje prefigurację Kościoła w Maryi, a przedostatnia, o Eucharystii, traktuje o Kościele "od wewnątrz", ukazując jego rolę w tworzeniu komunii. Pierwsze trzy zaś dotyczą dwu wielkich dziedzin relacji, w których żyje Kościół. Jedną z nich jest dialog ekumeniczny, a drugą relacja z religiami niechrześcijańskimi. Czwarta i ostatnia grupa encyklik rozwija, w różnych aspektach, problematykę antropologiczną. Oto one: Veritatis splendor, Evangelium vitae i Fides et ratio. Pierwsza łączy na nowo, dotkniętą kryzysem, prawdę o jedności antropocentryzmu z teocentryzmem. Czytamy w niej: Rozum czerpie swoją prawdę i autorytet z prawa odwiecznego, które nie jest niczym innym jak samą mądrością Bożą (n.40). Encyklika Evangelium vitae przypomina prawdę o tym, że człowiek jest obrazem Boga i nikomu nie wolno jego życiem dysponować. Ta prawda jest ważnym przesłaniem, jest ratunkiem dla ludzkości, albowiem moralność pozorna grozi jej zniszczeniem. W Encyklice Fides et ratio Ojciec św. ukazuje związek wiary i rozumu. Rozum bez wiary - przypomina - narażony jest na wyjałowienie, a wiara bez rozumu ginie. Przypomina też, że to wiara może pobudzić i pobudza rozum do tego, by się mierzył z wielkimi celami. Konstatuje, że osiągnięcia przyrodnicze spowodowały, iż człowiek stracił dziś odwagę w obliczu wielkich pytań o Boga, śmierć, wieczność, życie moralne. Apeluje więc, aby wymagał od siebie rzeczy wiekich - sapere aude! W gronie, jakie tworzymy, wypada przynajmniej wspomnieć o dokumentach dotyczących życia konsekrowanego. Słowo Ojca św. skierowane do nas odnajdujemy aż w dwudziestu jego dokumentach, pośród których centralne miejsce zajmuje posynodalna Adhortacja apostolska o życiu konsekrowanym i jego misji w Kościele i świecie Vita consecrata. Te wskazania, jak również liczne jego przemówienia do osób życia konsekrowanego zasługują na odrębne potraktowanie. Mówiąc o nauczaniu Ojca św. nie można pominąć ważnego dzieła jakim jest Katechizm Kościoła Katolickiego, który sam Ojciec św. określił jako "jedno z największych wydarzeń w najnowszej historii Kościoła" oraz jako "najdojrzalszy i najdoskonalszy owoc" Soboru Watykańskiego II. Nauczanie Ojca św. nie wyczerpuje się jedynie w przytoczonych dokumentach czy w tysiącach publicznych wystąpień. Czyni to także porzez pisma prywatne, w czterech ścianach watykańskiego biura. Koniecznie trzeba tu przywołać publikację Przekroczyć próg nadziei, Dar i tajemnica czy ostatni poemat Tryptyk rzymski. Wreszcie, Jan Paweł II spełnia posługę nauczania także poprzez każde spotkanie z drugim człowiekiem. W poszukiwaniu człowieka - pielgrzym Ojciec Św. wyjaśnił kiedyś w jednym z wywiadów (dla L'Osservatore Romano), że początkowo nie myślał o częstych wyjazdach poza Rzym, choć zawsze gotów był podjąć wysiłek pielgrzymki na wzór swojego poprzednika Pawła VI (9 pielgrzymek zagranicznych na wszystkie kontynenty). Na skutek napływających zaproszeń - trochę niepostrzeżenie dla samego siebie - papież uczynił z wędrowania po świecie jeden z istotnych elementów swej duszpasterskiej posługi. Bilans? Jako pasterz Kościoła Powszechnego odbył 102 zagraniczne pielgrzymki apostolskie. Kardynał Roberto Tucci podczas setnej pielgrzymki zagranicznej, w Chorwacji, tak mówił do Ojca św.: 100 podróży apostolskich, 135 odwiedzonych krajów, 201 wizyt (uwzględniając wizyty w tych samych krajach); 614 odwiedzonych miejscowości; 2399 wygłoszonych przemówień; 575 dni spędzonych w podróży; 1 160 113 przebytych kilometrów. A ile jeszcze danych można by dodać do tych, które są powszechnie znane? Jako Prymas Italii Ojciec św. odbył 142 podróże do wszystkich regionów Półwyspu Apenińskiego, jako biskup Rzymu odwiedził 303 parafie Wiecznego Miasta. Pielgrzymuje aby, umacniać braci w wierze, tak, jak chciał tego Chrystus od Piotra (Łk 22,32). Pielgrzymuje do Kościołów młodych i do wspólnot od lat katolickich choć, niestety, często pozbawionych ewangelicznego dynamizmu. Niesie orędzie miłości wszystkim, ale ma też swoich słuchaczy uprzywilejowanych. Pierwsze miejsce ma zagwarantowane chyba w tym względzie młodzież. Urocze są spotkania papieża z młodymi ludźmi. Nie przeszkadza w tym zupełnie Jego podeszły wiek. Papież nazywa młodzież nadzieją Kościoła, prowadzi ją po ojcowsku na spotkanie z Miłością Prawdziwą. Jego autentyzm jest przekonywujący. Papież nie zapomina też nigdy o przesłaniu do chorych, których nazywa skarbem Kościoła, jest zatroskany o rodzinę, o piękno miłości rodzinnej i rodzicielskiej, o poszanowanie życia poczętego dziecka. Pielgrzymuje, poszukując sposobu umocnienia jedności chrześcijan i nawiązania stosunków z innymi religiami. Z otwartym sercem staje wobec muzułmanów w Maroku, czy też wobec starszych braci w wierze w rzymskiej synagodze. Słowo swoje kieruje do różnych grup i narodów, do wszystkich ludzi dobrej woli. Spotyka się z głowami państw i rządów odwiedzanych krajów, głosi orędzie pokoju, porusza niemal zawsze kwestię praw człowieka, czy sytuację najuboższych. Upomina się o wolność sumienia i wyznania, o możliwość swobodnego działania Kościoła. Z pasją uczestniczy w ważnych naukowych sympozjach. O kulturę wolności woła w ONZ i wśród wyludnionych, zrujnowanych domów Sarajewa. Bez wahania idzie na spotkanie także ze swoim zamachowcem. Zauważa się u niego - jak twierdzą znawcy - dwutorowość strategii. Hojnie rozdziela serdeczne uściski, ale i nie mniej hojnie przypomina wymogi katechizmu; prosi o przebaczenie i równocześnie odważnie upomina się o sprawiedliwość; dla jednych koserwatywny, a dla innych (niemal siejący zgorszenie) progresista bo, np. staje w jednej linii do modlitwy o pokój z wyznawcami różnych religii. Te przeciwne sobie oskarżenia, jak pisze włoski pisarz i publicysta Vittorio Messori, zderzają się ze sobą i unicestwiają wzajemnie. Papież bowiem wyznaje życiem rzymską zasadę et...et.: miłosierdzie i stanowczość, dialog i dogmat, nowoczesność i tradycja, ekumenizm i tożsamość. Ten, który zaczął swój pontyfikat od słów: Nie lękajcie się! i od stwierdzenia w pierwszej encyklice, że człowiek jest pierwszą drogą Kościoła, niezmordowanie i bez lęku tę drogę przebiega w poszukiwaniu każdego człowieka. Gdziekolwiek postawi swoje stopy, klęka całując ziemię, klęka przed człowiekiem, jak czynił to Jezus umywający nogi. I przemieniają się serca ludzkie, ustroje polityczne i społeczne. Budzi się nadzieja. W trosce o świętość Jeżeli podróże zagraniczne Jana Pawła II są ze świeckiego punktu widzenia najbardziej "widowiskową" stroną pontyfikatu, to w wymiarze wewnątrzkościelnym podobną rolę odgrywa wynoszenie na ołtarze sług Bożych. Ojciec św. i w tej dziedzinie jest bezkonkurencyjnym rekordzistą. Na przestrzeni 25 lat posługi beatyfikował 1329 sług Bożych (w tym 154 Polaków). W przeliczeniu daje to 56 beatyfikacji na rok, więcej niż jedna na tydzień. Kanonizował 473 osoby (w tym 9 Polaków) - więcej niż jedna na miesiąc. Dlaczego aż tylu? Świętość jest jednym z ważniejszych tematów papieskiego nauczania. Nic w tym dziwnego, należy ona przecież do istoty Kościoła, do jego DNA. Jan Paweł II sygnalizuje temat świętości już w encyklice programowej Redemptor hominis, a potem podejmuje go wielokrotnie w swoich dokumentach.W sposób systematyczny i spójny przedstawia go natomiast w Liście apostolskim Novo millennio ineunte. Jest to tekst o charakterze profetycznym i programowym na rozpoczęte Trzecie Tysiąclecie. Ojciec św. naucza w swoich wystąpieniach, że Kościół ma być Kościołem i czynu, i modlitwy. Nie obawiajcie się, że czas poświęcony na modlitwę może w pewien sposób zahamować apostolski dynamizm. Wręcz przeciwnie. Kochać i postawić modlitwę w centrum każdego życiowego projektu i działania apostolskiego - oto prawdziwa szkoła świętych - mówił dwa lata temu do oo. Rogacjonistów. Obiektywna świętość Kościoła konkretyzuje się, przejawia i wyraża w świętych. Aby zrozumieć głębię Kościoła, musicie spojrzeć na nich.... Święci - podkreśla papież - ...stali się odbiciem blasku Boga. Stali się światłem dla świata i dla ludzi im współczesnych. Święci - jak wynika z nauczania papieskiego - są rzecznikami Boga, który przemawia do ludzi. Chronią Kościół przed miernością. Nigdy, także i dzisiaj, nie brakuje pokus mierności. W atmosferze coraz większej obojętności religijnej, wobec niebezpieczeństwa zaniku wartości - także na płaszczyźnie etycznej - wierni mogą godzić się na postawy i rozwiązania nie zawsze zgodne z Ewangelią, prowadząc tym samym mierne życie chrześcijańskie. Najskuteczniejszym antidotum na tego rodzaju miernotę jest świadectwo świętych. Pobudza ono Kościół do duchowej odnowy. W epoce, w której słowo się zdewaluowało, kiedy przemówić może jeszcze tylko autentyczne świadectwo, Ojciec św. obdarowuje nas hojnie świadkami, aby wzywali do nawrócenia, pobudzali do świętości, aby za nami orędowali, aby - także poprzez liczbę - pokazywali, że świętość nie jest przywilejem nielicznych lecz powinnością wszystkich. W ramionach Maryi - godzina 17.17 Może kogoś zdziwi to zestawienie godziny i tajemnicy życia Ojca Św. O godz. 17. 17 dnia 16 X 1978 roku zabrzmiały słowa Habemus papam. Jeszcze wtedy nikt chyba sobie nie uświadamiał, że w herbie tego Papieża są słowa zaczerpnięte od Ludwika Grignion de Montfort - TOTUS TUUS. O godzinie 17.17, podczas pamiętnej audiencji, dnia 13 maja 1981r. kula zamachowca przeszyła ciało papieża. Kula śmiercionośna, oddana z broni jaką posługują się zawodowi mordercy. Mimo spustoszenia organizmu nie przerwała nici życia Ojca św. Jak potem wyznał sam Ocalony: Czyjaś ręka strzelała, ale Inna ręka prowadziła kulę. I w rok później odwiózł ją Ojciec św. do Fatimy, na podziękowanie. Jak wynika z opisu faktów wydarzeń fatimskich, dokładnie o tej samej godzinie, przed laty, w 1917 roku, trójka pastuszków wysłuchiwała niezwykłego orędzia Maryi, o ubranym na biało biskupie, kierującym z trudem swe kroki ku Krzyżowi, podążającym wśród ciał tych, którzy zostali umęczeni, padającym od strzału z broni palnej. "Jestem cały Twój i wszystko, co posiadam należy do Ciebie. Ciebie przyjmuję we wszystkim co moje" - ta dewiza życia znajdowała swój wyraz w wielu innych miejscach i aktach papieskiej posługi. Tej, która w Kalwarii Zebrzydowskiej wychowywała jego serce od najmłodszych lat, już w pierwszych miesiącach pontyfikatu, 8 grudnia 1978 r. zawierza siebie: Papież u początków swojego posługiwania...pragnie powierzyć Kościół w sposób szczególny Tej, w której dokonało się wspaniałe i całkowite zwycięstwo dobra nad złem, miłości nad nienawiścią, łaski nad grzechem. Powierza Jej siebie samego jako sługę sług tych wszystkich, którym służy i tych wszystkich, którzy z nim służą. Na Jasnej Górze w Częstochowie, w Guadalupe w Meksyku, w portugalskiej Fatimie, włoskim Loreto, francuskim Lourdes, wileńskiej Ostrej Bramie i wielu innych słynnych sanktuariach maryjnych, Jan Paweł II modli się gorąco do Matki Bożej i powierza Jej opiece narody, rodziny, cierpiących i chorych, młodzież i starców. Koronuje łaskami słynące obrazy i figury na całym świecie. W samej naszej Ojczyźnie, podczas pielgrzymek, dokonał 14 koronacji. Perspektywa roku 2000, który ma być jubileuszem Odkupienia skłoniła Ojca św. - jak wyznał - już w 1987 roku do napisania encykliki Redemptoris Mater. Ukazuje w niej, wyczytaną z kart Biblii, obecność Maryi w tajemnicy Chrystusa. Stawia Ją pośrodku pielgrzymującego Kościoła jako gwiazdę przewodnią i - powołując się na nauczanie Soboru Watykańskiego II - podkreśla Jej specyficzną, macierzyńską rolę pośredniczki. Aby te prawdy stały się bardziej oczywiste i bardziej żywe dla wierzących, ogłasza w tym samym roku, w okresie poprzedzającym drugie tysiąclecie od narodzenia Chrystusa...Rok Maryjny. W każdym Jego dokumencie, w każdym przemówieniu znależć można synowskie słowa zawierzenia Maryi tego co głosi, i tego co czyni. A najnowszy jego dar dla Kościoła to List apostolski Rosarium Virginis Mariae i różańcowe tajemnice światła. Z rodu Polaków Z perspektywy 25 lat i dziewięciu wizyt Jana Pawła II w Ojczyźnie trudno dziś wskazać jednoznacznie, która z nich miała największe znaczenie. Trudno jest nawet jednoznacznie powiedzieć, które wizyty były pielgrzymkami, a które odwiedzinami w Ojczyźnie. Każda wizyta niosła nowe, ojcowskie przesłanie i "papieskie niespodzianki". Pierwsza pielgrzymka, z roku 1979, programowa w stosunku do następnych poprzez papieskie wołanie Niech zstapi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi, wpisała się w historię polskiego Kościoła jako swoiste bierzmowanie dziejów. Druga z nich, w 1983 r, pielgrzymka do kraju dotkniętego stanem wojennym, była wołaniem o to, aby zło dobrem zwyciężać. Trzecia, w 1987 r., upływała w jednym z najsmutniejszych okresów walki o wolną Polskę, w atmosferze "zgaszenia ducha" narodowego, trudności ekonomicznych i uporu komunistów broniących swoich przywilejów. Papież mówił, jak sam to określił, za was i o was. Zasadnicze przesłanie, jakie wtedy zostawił to apel o odrodzenie rodziny u progu nowych czasów. W cztery lata później (1991 r.) napominał nas po ojcowsku słowami zawsze aktualnego Dekalogu, przestrzegając rodaków przed zachłyśnięciem się bezgraniczną wolnością. Był to po prostu krzyk ojcowskiego serca. W tym samym roku, na Jasnej Górze, z młodzieżą Wschodu i Zachodu śpiewał radosne Abba,Ojcze! I uczył czuwania. W 1995 roku, wstępując niejako po drodze do rodzinnego kraju (z Ołomuńca w Czechach) wołał o ludzi sumienia. Pielgrzymka roku 1997 obfitowała w akcenty międzynarodowe i uniwersalne - Kongres Eucharystyczny we Wrocławiu, spotkanie w Gnieźnie, w którym uczestniczyli prezydenci 7 państw, kanonizacja św. Jadwigi Wawelskiej i treści, w których Ojciec św. przekonywał o tym, że Kościół w Polsce może ofiarować Europie swoje przywiązanie do wiary, może dać wkład w to, by Europa była organizmem pulsującym głębią życia duchowego. Jakby na potwierdzenie tej prawdy przeżyliśmy podczas tej pielgrzymki dzień świadectwa wiary i hołd górali. Kolejną pielgrzymkę, w 1999 roku, niektórzy określają jako "pielgrzymkę rekordów i niespodzianek". W ciągu 12 dni odwiedził Ojciec św. 22 miasta! Od Bałtyku po Tatry głosił ewangeliczne błogosławieństwa przygotowując Rodaków na Wielki Jubileusz Odkupienia. Wtedy miała także miejsce bezprecedensowa wizyta w sejmie i papieskie "ale nam się wydarzyło". Wtedy też rzesze zebrane na krakowskich błoniach zamarły z wrażenia na wiadomość, że Ojciec św. nie przybędzie do nich z racji na stan zdrowia. Podczas tej pielgrzymki mogliśmy usłyszeć wiele osobistych refleksji papieża, tak bardzo ludzkich i swojskich, łącznie ze wspomnieniami wadowickich kremówek. Po 20 latach, w tym samym miejscu, w Warszawie, Papież znów wołał o Ducha św. dla Ojczyzny. Rok 2002 - w rodzinnym Krakowie. Przybył, aby osobiście poświęcić nowo wybudowaną bazylikę Bożego Miłosierdzia i przekazać z tego miejsca Kościołowi i światu trzeciego tysiąclecia, że Bóg jest bogaty w miłosierdzie. Ileż osobistych wspomnień, ileż wzruszeń, którymi zostały dotknięte nasze serca. W tym nurcie łaski zanurzeni jesteśmy także my - osoby konsekrowane, pisze ks. Wójtowicz w ostatnim numerze Via Consecvrata. Jesteśmy dłużnikami Jego heroicznej ofiary, Jego wielkiego świadectwa wiary, Jego prorockiej wizji, ojcowskiej troski, pasterskiego nauczania.Ileż domów generalnych odwiedził, ile wygłosił przemówień do osób konsekrowanych, ile listów i pism napisał, ileż razy nam błogosławił, ile się za nas namodlił, ileż było tych niezapomnianych spotkań z Nim, ileż razy byliśmy blisko Niego! A ile zdjęć z Nim wisi po naszych klasztorach! Gdyby można było to wszystko dzisiaj tutaj przywołać, mogłoby powstać przedziwne w treści misterium. Świadek i mistyk W pierwszych latach pontyfikatu Jana Pawła II przypadło mi studiować. Pamiętam, jak jeden z wykładowców Pisma św., cudzoziemiec, zafascynowany skądinąd osobą Ojca św., wołał na wykładach: Pasterzu, zwolnij, bo owce pogubisz! Istotnie, On jest niedościgły - i w przedsięwzięciach, i w dynamice ich realizacji. Wielu już pytało, skąd u niego tyle siły? Sport - odpowiadali jedni. Zahartowany trudami życia - dopowiadali inni. To jest prawdą. Ale tajemnica jego niezwykłej siły i dynamizmu tkwi gdzie indziej. Obrazuje to wydarzenie sprzed roku, z wawelskiej katedry. Widzowie w Polsce i na świecie mogli zobaczyć papieża pogrążonego w modlitwie i medytującego tekst brewiarzowych psalmów przez blisko godzinę. Poprzez tę i wiele innych podobnych lekcji pokazał, że prawdziwie wielkie czyny rodzą się z prostej, cichej ale wytrwałej modlitwy. Każdy dzień pełen rozlicznych zajęć Ojciec św. zaczyna od medytacji, każdą niemal wolną chwilę spędza w kaplicy. Podczas długich, uroczystych nabożeństw - można to było niejednokrotnie zauważyć - zda się być obecny gdzie indziej, chodź nigdy nie przestaje być obecny tu, gdzie jest. Nie tylko nie stroni od tradycyjnych nabożeństw (majowe, Różaniec, Godzinki czy Apel Jasnogórski), ale gromadzi na nich zarówno najbliższych swoich współpracowników jak i zdumionych gości. Szczególnie intymne rozmowy wydaje się prowadzić z Maryją. Wymowne jest w tym względzie świadectwo samego Jana Pawła II zawarte we wspomnieniu Kalwarii Zebrzydowskiej: Kalwaria ma to do siebie, że się można łatwo ukryć. Więc przychodziłem sam, wędrowałem po dróżkach Pana Jezusa i Jego Matki, rozpamiętywałem ich najświętsze tajemnice... A oprócz tego polecałem Panu Jezusowi przez Maryję sprawy trudne i sprawy szczególnie odpowiedzialne w całym moim posługiwaniu...Widziałem, że coraz częściej muszę tu przychodzić, bo po pierwsze, spraw takich było coraz więcej, a po drugie, dziwna rzecz, one się zwykle rozwiązywały po takim moim nawiedzeniu na dróżkach. Mistyk a równocześnie taki prosty, serdeczny, zwyczajny. Można książki pisać i pisze się książki - o jego wędrówkach, o odpoczynku w górach i ...serdecznym, promiennym humorze papieża. We wszystkim, co czyni, angażuje się cały. Umie pracować i umie odpoczywać. Umie śmiać się i współcierpieć, umie mówić i milczeć. Cóż jeszcze powiedzieć? Choćby to, że cały czas pozostał szafarzem sakramentów. Ochrzcił jako papież 1378 osób, Bierzmował 1581, w wielkopiątkowej posłudze w konfesjonale wyspowiadał ponad 300 osób, 274 razy udzielił namaszczenia chorych, 77. parom pobłogosławił ich związek małżeński, wyświęcił 2125 kapłanów, konsekrował prawie 350 biskupów. A ileż osób pobłogosławionych, dotkniętych jego spojrzeniem, przedstawionych Bogu w modlitwie. Czy jest sposób na policzenie zdjęć albo różańców, którymi obdarzył dosłownie cały świat? Nie można zakończyć nie dotykając dzisiaj jeszcze jednego aspektu życia i posługi - cierpienia. Towarzyszyło mu ono od dziecka - strata matki, potem ojca i brata, trudne dni okupacji. Wzmożone zostało szczególnie, gdy już zasiadł na Stolicy Piotrowej. Od dnia zamachu, kiedy to omal nie została przerwana nić jego życia, towarzyszy mu wiernie, pod rożnymi postaciami. Mówię tu o cierpieniu fizycznym, którego szczególnie ostatnio jesteśmy świadkami, którego On, w dobie eutanazji nie kryje przed światem. On tak sprawny niegdyś fizycznie, apostołuje dzisiaj cierpieniem. Bo czyż można i czy nam wolno zajrzeć w zakątki jego serca, by dostrzec i zrozumieć cierpienie duchowe? Ono jest i pozostanie tajemnicą. Niech mi będzie wolno zakończyć moje wystąpienie słowami Ojca św., jakie wygłosił do Polaków 25 lat temu w dniu inauguracji pontyfikatu. Niezwykle pasują do tej chwili: Wszystko, co mógłbym powiedzieć, będzie blade w stosunku do tego, co czuje w tej chwili moje serce. A także w stosunku do tego, co czują Wasze serca. Więc oszczędźmy słów. Niech pozostanie tylko milczenie przed Bogiem, które jest samą modlitwą. |
Inne
Biuletyny Konferencji

