logo

[.:] - Wspomnienie o księdzu Arcybiskupie Bronisławie Dąbrowskim - 117. Zebranie Plenarne Konferencji KWPŻZZ Drukuj
Wpisany przez Dębowska M. Krystyna, franciszkanka od cierpiących   
wtorek, 10 lutego 2009 23:28
M. Krystyna Dębowska, franciszkanka od cierpiących
W ubiegłym roku, dokładnie 25 grudnia 2007r., była dziesiąta rocznica śmierci Księdza Arcy¬biskupa Bronisława Dąbrowskiego. W tym czcigo¬dnym gronie nie można tej rocznicy nie zauważyć, gdyż postać Księdza Arcybiskupa była dobrze znana wśród sióstr zakonnych tamtego wieku, z tej racji, że zakony w Polsce, a szczególnie wspólnoty żeńskie wiele mu zawdzięczają. Obecną Konfe¬rencję tworzą, w większości przełożone wyższe – młode, dla których tamte lata to już odległa historia, zatem trzeba do niej wrócić, pochylić się nad przeszłością, z której wyrasta współczesność, a dla wielu matek przywołanie postaci Księdza Arcybiskupa będzie z pewnością powrotem do wydarzeń i atmosfery trudnej, bogatej przeszłości.


Dziś mamy już możliwość bliższego poznania postaci Księdza Arcybiskupa i jego działalności, gdyż ukazało się kilka publikacji na ten temat, zarówno źródłowych, jak też opracowań Petera Rainy: Dwa tomy Rozmów Księdza Arcybiskupa z Władzami PRL, W służbie Kościoła i Narodu, t. I Lata 1970 – 1981, t. II Lata 1982 – 1989; Rozmo¬wy Watykańskie; Wizyty Apostolski Jana Pawła II w Polsce, Rozmowy przygotowawcze Watykan - PRL - Episkopat; Troska o internow¬anych, Rozmo¬wy abp Dąbrowskiego z gen. Kiszczakiem; Stan wojenny w zapiskach arcybiskupa Dąbrowskiego; i ostatnio, w tym roku wydana – Arcybiskup Bronisław Dąbrowski, Portret. Wiele światła na jego początki życia zakonnego i przygotowywanie się do kapłaństwa daje lektura Dziennika od września 1936 r. do października 1939 r., wydana staraniem jego przyjaciół.

Pragnę najpierw podać kilka znaczących dat z jego życia, następnie wskazać na ważne funkcje, które pełnił w Kościele, by potem skupić uwagę na tym, co Ksiądz Arcybiskup Dąbrowski czynił dla życia zakonnego w Polsce.

Bronisław Dąbrowski urodził się 2 listopada 1917 roku w miejscowości Grodziec koło Konina, należącej do diecezji włocławskiej. Ojciec pod koniec wojny wyjechał do Francji i tam zginął.

Wychowaniem dwóch synów, starszego Józefa i młodszego – Bronisława zajmowała się matka, zarabiając na życie krawiectwem. W roku 1932 przerywając naukę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Nieszawie, wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego Księży Orionistów przy Domu Misyjnym w Zduńskiej Woli. Ukończył w nim szkołę średnią i w 1935 roku wstąpił do nowicjatu Zgromadzenia Księży Orionistów. Mistrzem w nowicjacie był Włoch, ks. Blażej Marabotto, którego nowicjusz Bronisław bardzo cenił i szanował i który pomógł mu położyć solidne fundamenty pod całe życie i rozbudzić w nim pragnienie świętości. Świadczą o tym zapiski w notatniku duchowym młodego zakonnika. W trzy lata później, w roku 1938 wyjechał na studia do Włoch, gdzie poznał Założyciela swego Zgroma¬dzenia, bł. Alojzego Orione. Osoba Założyciela miała ogromny wpływ na jego zakonną formację. Często w rozmowach wspominał swego Zało¬życiela, i dumny był z tego, że ksiądz Orione miłował Polskę i dawał temu wyraz. Miał w swym pokoju flagę naszą i obraz Matki Bożej Częstochowskiej.

Jako kleryk B. Dąbrowski, na apel Założyciela, zgłosił się do pracy misyjnej w Ameryce Południowej, ale tuż przed wybuchem wojny ks. Orione zdecydował, że ma on wracać do Polski. Po powrocie zajmował się grupą chłopców, najpierw w Zduńskiej Woli, a potem w Warszawie, przy ulicy Barskiej. Kontynuował tu studia teologiczne w tajnym seminarium duchownym zorganizowanym przez ks. Marabotto dla orionistów i marianów, w Seminarium Duchownym w Warszawie, oraz konspiracyjnie na Wydziale Pedagogicznym UW, uzyskując w 1943 roku tytuł magistra pedagogiki. Po Powstaniu Warszawskim znalazł się, wraz z grupą orionistów i chłopcami, w obozie pracy w Heillbronn, w Niemczech, w pobliżu Dachau. Tam doświadczył wiele życzliwości od współbraci w czasie choroby.

Po powrocie do kraju ukończył studia, przyjął święcenia kapłańskie w czerwcu 1945 roku i podjął na nowo pracę wychowawczą. Jego wystąpienia w czasie spotkań zakonników i sióstr prowadzących szkoły i zakłady wychowawcze, w których okazał się odważnym i umiejętnym obrońcą młodzieży wobec oskarżeń rzucanych przez komunistów pod adresem wychowania katolickiego, zwróciły uwagę biskupa Choromańskiego, ówczesnego Sekretarza Konferencji Episkopatu. Spowodowało to powoła¬nie ks. Dąbrowskiego w roku 1950 do pracy w biurze Sekretarza Episkopatu.

Jednocześnie został on mianowany dyrektorem Wydziału Spraw Zakonnych przy Sekretariacie Prymasa Polski. W listopadzie 1961 roku został powołany przez papieża Jana XXIII na biskupa pomocniczego w Warszawie. Został konsekrowany 25 marca 1962 roku w archikatedrze warszawskiej przez kard. Stefana Wyszyńskiego, bpa Zygmunta Choromańskiego i bpa Franciszka Korszyńskiego. W roku 1982 papież Jan Paweł II obdarzył go godnością arcybiskupa.

Od roku 1969 do przejścia na emeryturę w lutym 1993 pełnił funkcję Sekretarza Episkopatu. Zdolności mediacyjne, które wykazał na tym stanowisku, zyskały mu sławę nie tylko w Polsce, ale i za granicą. W roku 1990 otrzymał tytuł doktora honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a w trzy lata później przez prezydenta RP Lecha Wałęsę odznaczony został Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Ksiądz Arcybiskup Bronisław Dąbrowski był członkiem Kongregacji Stolicy Apostolskiej dla Zakonników i Instytutów Świeckich, a następnie Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, przewodni¬czącym Komisji Episkopatu Polski do Spraw Zakonnych. Był członkiem Rady Głównej i człon¬kiem Komisji Maryjnej Episkopatu, członkiem Komisji Wspólnej Episkopat – Rząd PRL i RP, wikariuszem generalnym arcybiskupa warsza¬wskie¬go, członkiem Archidiecezjalnej Rady Admini¬stracyjnej, członkiem Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów Archidiecezji Warsza¬wskiej.

Ksiądz Arcybiskup Dąbrowski zmarł 25 grudnia 1997 roku. Pochowany jest na Cmentarzu Powązkowskim. Miał iście królewski pogrzeb – w katedrze warszawskiej, z udziałem premiera, ministrów, parlamentarzystów i prawie wszystkich biskupów polskich także z udziałem Nuncjusza Apostolskiego i Prymasa Polski.

Jak wiadomo, pełnił on wiele funkcji w Kościele, ale za twarzą „urzędnika„ kryła się osoba o bogatym życiu wewnętrznym, wręcz ascety¬cznym, jak wyraził się dziennikarz Grzegorz Polak, pisząc artykuł o nim, jako człowieku na trudne czasy. Człowiekiem na trudne czasy nazwał go były prezydent Lech Wałęsa i bez niego, jak stwierdził, inaczej potoczyłaby się historia Polski i Kościoła. Dodajmy, że według Jana Pawła II, Arcybiskup Dąbrowski „jako kapłan i biskup zapisał się na trwałe w powojennej historii Kościoła w Polsce”. Jego wkładu w najnowsze dzieje Kościoła nie sposób przecenić.

Wszyscy piszący i wypowiadający się na temat Księdza Arcybiskupa podkreślają zgodnie, że jego służba na różnych odcinkach pracy w Kościele miała zawsze charakter ewangeliczny. Nie szukał siebie, miał zawsze na uwadze dobro Kościoła. Podczas tysięcy rozmów, polemik i dyskusji z przeciwnikami ideologicznymi cierpliwie dowo¬dził, że Kościół ze swoją nauką Ewangelii nie szkodzi logicznie pojmowanej polskiej racji stanu. W rozmowach bezkompromisowy, gdy chodziło o dobro Kościoła i Narodu, pozostał jednak człowie¬kiem niezwykle delikatnym i wrażliwym. O nikim nie wyrażał się źle i w swoich komunistycznych rozmówcach starał się dostrzec dobro. Wyznał kiedyś: „Nikogo z nich nie posądzałem, aby sprzeniewierzyli się Polsce.”

Z niezmąconym spokojem podejmował długie i trudne pertraktacje z władzami komunistycznymi broniąc podstawowych praw Kościoła, takich jak: prawo do niezależnego nauczania w seminariach duchownych, do podejmowania zorganizowanej pracy duszpasterskiej i parafialnej na Ziemiach Zachodnich i Północnych, do uregulowania tam struktur kościelnych. Bronił zakony, bronił świeckich działaczy, bronił pojedyncze osoby pokrzywdzone przez władze komunistyczne na różne sposoby. Dokumentacja tych negocjacji i jego starań zajmuje wiele regałów archiwalnych.

Niezwykle wytrwałym i twardym negocjatorem okazał się Ksiądz Arcybiskup, gdy trzeba było walczyć o prawa „Solidarności”, o obronę internowanych w czasie stanu wojennego i inne sprawy w tamtym bolesnym okresie. Nigdy jednak walcząc o prawa nie obrażał rozmówców, po prostu szanował człowieka o innych poglądach.

Piękne świadectwo o nim dał Ksiądz Prymas Józef Glemp, gdy w homilii pogrzebowej 29 grudnia stwierdził: „Pozostała jego nieprzeciętna wrażliwość na sprawy biednych i cierpiących. Pozostała gotowość niesienia pomocy za cenę nieprzespanych nocy i podejmowania uciążliwych podróży. Sam mogłem obserwować te starania podczas stanu wojennego, ale nie tylko. Szukanie lekarstw, wskazywanie osób pomagających, przekonywanie do pomocy bliźniemu – to było żywiołem, w którym arcybiskup Dąbrowski dobrze poruszał się, uruchamiając telefony i korespondencję. Szczerą i odwzajemnioną miłością darzył świat służby zdrowia.”

Żywo interesował się chorymi w Łaźniewie, którzy gromadzili się w domu orionistów na wakacyjne turnusy rekolekcyjne. Odwiedzał ich, odprawiał Mszę świętą, głosił homilie i rozmawiał z chorymi, pocieszał, nawiązywał szczery serdeczny kontakt z nimi. Był szczególnie wrażliwy na biedę ludzką i chorych.

Trzeba natychmiast uzupełnić to stwierdzenie dopowiedzeniem, że Ksiądz Arcybiskup darzył miłością także świat zakonny. Bowiem charakte¬rystyczną jego cechą było ukochanie życia zakonnego. Sam dbał nie tylko o wierność modlitwie, ale także zakonnym ślubom. Zależało mu także na wierności wszystkich osób konsekrowanych w Polsce. Jako przewodniczący Komisji Episkopatu do spraw zakonnych był przekonany i dawał temu przekonaniu niejednokrotnie wyraz, iż zgromadzenia zakonne winny być w każdym systemie politycznym autentycznymi głosicielami Ewangelii, według przyjętego charyzmatu. Nie szczędził sił i czasu, aby, czy to jako dyrektor Wydziału Spraw Zakonnych przy Sekretariacie Prymasa Polski, czy potem jako asystent Prymasa do spraw zakonnych, czy wreszcie jako biskup i sekretarz Episkopatu, wygłaszać konferencje, organizować spotkania, udzielać instrukcji, a przede wszystkim bronić tych instytucji służących Bogu i ludziom.

Znamienna jest opinia Księdza Prymasa Wyszyńskiego o Księdzu Bronisławie Dąbrowskim wyrażona podczas jego sakry biskupiej: ”Nie ma ani jednej rodziny zakonnej męskiej czy żeńskiej, której nie pomagałby pokornie w szeregu lat wytrwałej posługi”. Był to, jak pamiętamy, rok 1962.

Trzeba dopowiedzieć, że od 1949 roku trwała brutalna polityka władz komunistycznych i walka z Kościołem wyrażająca się między innymi w likwidacji dzieł zakonnych, przejmowaniu ich domów na cele państwowe, zmierzająca do eliminacji sióstr i zakonników z życia państwowego. Do Wydziału Spraw Zakonnych wpływało wtedy ponad 100 listów dziennie z prośbą o interwencję i pomoc. Były to szczególnie trudne lata. Zamykano zakonne przedszkola, szkoły i domy dziecka, usuwano pielęgniarki zakonne ze szpitali. Siostry traciły swe domy i miejsca pracy. Trzeba było przestawić się na inne formy pracy apostolskiej. Było to nieustanne szukanie nowych dróg i organizowanie życia wspólnot zakonnych, najczęściej na placówkach parafialnych. Ksiądz Bronisław, a potem biskup Dąbrowski w tej sytuacji zadbał o wypracowanie, zatwierdzonej potem przez Episkopat, Instrukcji regulującej naszą pracę parafialną. Angażował się wówczas w pomoc zgromadzeniom, udzielał potrzebnych rad, wskazywał drogi obrony, pocieszał, podnosił na duchu. Był prawdziwym opiekunem rodzin zakonnych, do którego zawsze był dostęp.

Pod jego kierunkiem działały powołane przez Księdza Prymasa referentki diecezjalne. Szybko stały się one czynnikiem zespalającym i koordynującym współpracę międzyzakonną. Dzięki tej formie działania istniał sprawny przepływ informacji od Księdza Prymasa poprzez Wydział, a potem referentki do przełożonych wspólnot lokalnych. Było to szczególnie ważne, gdy należało uzgadniać sposoby postępowania w obronie rodzin zakonnych. Tym sposobem budowała się też więź międzyzakonna.

Ksiądz Bronisław Dąbrowski, jako dyrektor Wydziału Zakonnego, a potem już jako biskup, towarzyszył zgromadzeniom zakonnym w procesie odnowy wymaganej przez Sobór. Informował matki przełożone o zaleceniach Kościoła w tej materii, czuwał nad metodą działań, by bezpiecznie i twórczo przeprowadzić zgromadzenia w Polsce przez okres przemian i poszukiwań nowych dróg i realizacji ich misji w Kościele i społeczeństwie. W tym czasie wszystkie zjazdy międzyzakonne poświęcone były tej tematyce. Zawsze był na nich obecny, informował matki przełożone o relacjach Kościół – Państwo, służył indywidualnymi konsultacjami. Według opracowanej w Wydziale metody zgromadzenia przystąpiły do przygoto-wania, a następnie przeprowadzenia kapituł specjalnych odnowy, zalecanych przez Kościół. Trwała praca nad precyzowaniem własnego charyzmatu i redagowaniem odnowionych w duchu „accomodata renovatio” konstytucji zakonnych.

Biskup B. Dąbrowski troszczył się o włączenie zgromadzeń zakonnych w przygotowanie Kościoła w Polsce do Millenium Chrztu Polski, przez nawiedzenie kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w domach zakonnych. Także, o wspieranie prac Soboru przez tzw. czyny soborowe i czuwania nocne w domach zakonnych i na Jasnej Górze, w tej intencji. Dzięki niemu zakony żeńskie zostały głęboko włączone w program pracy duszpasterskiej Kościoła.

W atmosferze odnowy soborowej budziły się różne inicjatywy wśród sióstr. Ksiądz Biskup akceptował je chętnie i wspierał swą radą. Tak doszło do zorganizowania rocznego kursu dla sióstr juniorystek w Warszawie, kilkudniowych kursów dla nowo mianowanych przełożonych lokalnych, które trwają do dziś. Podobnie – spotkania formacyjne dla mistrzyń różnych etapów formacji, dla pielęgniarek, katechetek, czy też sióstr pracujących w domach zakonnych. Wcześniej, jeszcze w latach sześćdziesiątych, pomagał organizować kursy prawno–administracyjne dla sióstr, by je przygotować do radzenia sobie w nowej rzeczywistości powojennej.

Ksiądz Biskup patronował powstaniu Biura Historycznego przy Wydziale Spraw Zakonnych, którego byłam pracownikiem, pod kierunkiem prof. J. Kłoczowskiego z Instytutu Geografii History¬cznej Kościoła w Polsce przy KUL–u. Stworzył się wtedy ogromny zespół historyczek zakonnych pracujących nad historią zgromadzeń żeńskich, najpierw w okresie II wojny światowej, a potem dalszych okresów. Dzięki temu mamy, jak nigdzie indziej, wielotomową serię ukazującą wkład zgro¬madzeń żeńskich w życie Kościoła i Narodu w latach 1939 – 1947. Właśnie Ksiądz Biskup Dąbrowski przez wszystkie lata otwierał nasze ogólnopolskie zjazdy historyczek, organizowane co roku. Zabiegał o pozwolenie na wydanie tych tomów, to on starał się w tamtych trudnych latach o przydział papieru na te publikacje. Zawsze znajdował dla sióstr słowa zachęty i mobilizacji do tej pracy, interesował się wynikami, cieszył się nimi.

Będąc od roku 1967 przez prawie 30 lat prze¬wodniczącym Komisji Episkopatu do spraw zakonnych, zabiegał o udział w nich sióstr. Do udziału w jej pracach powołał kilka zakonnic, które dawały rzeczywisty wkład w prace tej Komisji, jak również kilku innych.

Dzięki pomocy Księdza Arcybiskupa zostały otwarte nam drogi współpracy na płaszczyźnie międzynarodowej i bliższych kontaktów ze Stolicą Apostolską, dla której Wydział Zakonny przygotowywał co roku sprawozdania z pracy międzyzakonnej.

Bardzo znamienne jest to, co powiedziała o nim długoletnia, jego współpracowniczka, referentka zakonna Wydziału, s. Teresa Sułowska SJK: „Czuł się zawsze głęboko związany z własnym Zgro¬madzeniem. I tak w sposób praktyczny niósł z sobą przykład gorliwego życia zakonnego i jego umiłowania. Czuł się szczególnie związany z Matką Najświętszą i uczył nas własną postawą pobożności maryjnej. Jasna Góra była dla niego miejscem umiłowanym, gdzie znajdował siły do dalszej pracy dla Kościoła i Polski… Zachowujemy w pamięci i w sercu głęboką wdzięczność dla tego naszego pra¬wdziwego Ojca za długie lata trudu ponoszonego dla życia konsekrowanego w Polsce i dla każdej z naszych rodzin zakonnych. Miał dla nas zawsze czas i cieszył się każdym spotkaniem z przedsta¬wicielkami zgromadzeń zakonnych… atmosferę dobroci i pogody umiał tworzyć w swoim biurze, w całym klimacie Wydziału Spraw Zakonnych…dość duży sztab ludzi tworzył wspólnotę zaangażowaną w pełni w sprawy, które się tam toczyły… bywały tam też chwile relaksu, dzielenia się przeżyciami dnia, wydarzeniami z życia Kościoła, który był wspólnym naszym umiłowaniem… Dziękujemy Bogu za to, że na te długie i trudne lata… dał nam Bóg takiego Przewodnika, pełnego życzliwości i za wszelkie dobro, jakie przez Niego uczynił w nas i przez nas.”

Sądzę, że Matki i Siostry, które osobiście znały Księdza Arcybiskupa i przeżywały tamte lata w zgromadzeniu, mogą się podpisać pod opinią s.Teresy Sułowskiej.


Warszawa, 8.04.2008 r

 

© 2001-2012 Konferencja Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych * webmaster * XHTML and CSS.