logo

[.:] - Kryzys w życiu zakonnym - Aspekt psychologiczny - cz II Drukuj
Wpisany przez Zasuwik S. Jadwiga służka NMPN   
piątek, 22 maja 2009 14:36

KRYZYSY WE WSPÓLNOTACH ZAKONNYCH - część II

Aspekt psychologiczny

 

Wspólnoty życia konsekrowanego powstały z inicjatywy Boga, idą śladami Chrystusa i za poruszeniami Ducha Świętego. Osoby je tworzące zostały konsekrowane, jak Chrystus, dla Królestwa Bożego i są posłane, aby przez świadectwo swego życia ukazywać wartość chrześcijańskiego braterstwa oraz przemieniającą moc Dobrej Nowiny (VC)[1].

Wspólnoty mają swój nadprzyrodzony cel, ewangeliczne zadania, własne struktury, prawo i normy wewnętrzne oraz specyficzną odrębność, określaną dodatkowo przez charyzmat.

Powyższe składowe elementy integrują życie wspólnoty wokół Osoby Pana Jezusa, pomagają zachować duchowe priorytety i harmonizują życie wspólne.

Wspólnota osób dojrzewa, wznosząc się w uświęcaniu własnym i zespołowym spiralnie ku Bogu. Dolne odcinki spirali obrazują kryzysy rozwojowe, które uruchamiają potencjał unoszenia linii spirali ku górze.

W kryzysach destrukcyjnych wspólnota doświadcza desakralizujących procesów, które niszczą jej teocentryczny charakter, de facto przeorientowując cel i zadania. Uwikłana wspólnota koncentruje się na pielęgnowaniu wartości naturalnych i permanentnym podejmowaniu konfliktów, których z różnych powodów rozwiązać się nie daje. Linia rozwojowa wspólnoty przebiega wówczas koncentrycznie i płasko, jakby tworząc pętlę, zamykającą wspólnotę na niej samej.

Kluczowym życiowym zagadnieniem, wykształcającym jakość życia osób konsekrowanych i sposób przeżywania przez nie kryzysów, jest ich odniesienie do Pana Boga.

 

1. Kryzysy w relacji z Bogiem

 

Relacja z Bogiem jest dla sióstr konsekrowanych najważniejsza. Ich powołanie ma się stać historią przyjaźni z Jezusem. Wchodzą na górę, by przyswoić sobie myśli i uczucia Jezusa i zejść z nimi do codziennej rzeczywistości.

Kryzys w tej relacji może się przejawiać w oporach z wejściem na górę, by spotkać się z Bogiem. Będąc na górze, można, z różnych powodów, nie spotykać się z Nim, nie inspirować się Jego słowem, nie przeżywać Jego objawionej chwały, nie przygotowywać się do doświadczenia Jego krzyża. Można schodzić z góry z pustką w sercu, z własnym planem na życie, z żalem do Boga i do siebie, że do kontaktu z Jezusem nie dochodzi, mimo że On tam jest.

Niektóre psychologiczne przyczyny kryzysów w relacji z Bogiem:

§  brak głębokiego doświadczenia Boga,

§  niedojrzały obraz Boga, powstały z negatywnych projekcji nadmiernie surowego ojca, restrykcyjnych autorytetów,

§  niedojrzałość osobowościowa, w której jest dużo lęków przed bliskością, nawet z Bogiem, i która jest nastawiona na tani, szybki efekt swoich działań, która instrumentalizuje nawet relację z Bogiem,

§  zbytni aktywizm życiowy, w którym brakuje czasu na wybór lepszej cząstki życia, i przemęczenie.

Kryzysy indywidualne w wymiarze ja – Bóg przenoszą się na poziom wspólnoty: my – Bóg. Konstruktywne ich rozwiązywanie może stać się szansą rozwojową tak dla indywidualnej osoby, jak i dla całej wspólnoty.

 

2. Kryzysy rozwojowe we wspólnocie zakonnej

 

Wspólnota jest miejscem, w którym powołani szukają Boga i miłują Go. Właśnie miłość, czerpiąca moc z modlitwy, źródła komunii, ma stawać się zasadą ich życia we wzajemnych relacjach (VC).

To przede wszystkim miłość do Boga i miłość do bliźniego jako ewangeliczne przesłanie sprawia, że siostry integrują się i wspierają wzajemnie w idei życia dla Chrystusa.

W miarę trwania wspólnoty w określonym składzie tworzą się wzajemne więzi, wzrasta poziom otwartości wyrażania uczuć i poglądów oraz zaufania do siebie. Siostry doświadczają, jak dobrze być razem, i tworzą wspólnotową tożsamość. Wzrasta intensywność relacji. Tworzą się własne reguły gry, rytuały, swój słownik. Zmniejsza się poziom niepewności, bo wiadomo, co można, a czego nie. Powstają fascynacje wspólnotą, jej charyzmatem, wspólnym odkrywaniem działania Bożego w sobie i przez siebie, owocami z pełnionej misji, objawiającymi się talentami osobowymi.

Jeśli bliskość nie jest przeżywana w odniesieniu do wartości obiektywnych, w jej klimacie mogą pojawić się zagrożenia:

§  deindywiduacja: zagubienie się w grupie z utratą poczucia własnego ja, co prowadzi do utraty kontroli nad własnym zachowaniem;

§  bezrefleksyjny konformizm: posłuszne zinternalizowanie norm zakonnych bez głębszego zrozumienia ich zasadności; wtedy w kryzysie takie normy jest łatwiej odrzucić;

§  syndrom grupowego myślenia: myśli się tak i tylko tak, jak myśli grupa;

§  dyfuzja odpowiedzialności: to rozproszenie odpowiedzialności, którą chętnie pozostawia się komuś innemu ze wspólnoty;

§  facylitacja społeczna: zadania wykonuje się lepiej, gdy podejmuje się je w obecności innych sióstr, motywacja nadprzyrodzona przegrywa z motywacją egocentryczną;

§  norma wzajemności: zobowiązanie do odpłacenia się tym samym (ty stanęłaś po mojej stronie, to ja też poprę twoje propozycje).

Wartości ewangeliczne nie regulują wzajemnych relacji.

 

Omówione powyżej niektóre zjawiska są konsekwencją zbyt dużej unifikacji, zagęszczenia czy zespolenia grupowego. Taka bliskość szybko prowadzi do zranień. Jeże, które chcą dać sobie więcej ciepła, zbliżając się do siebie, zaczynają się ranić kolcami. I dobrze, że tak się dzieje, bo miłość zostałaby wypaczona. Odniesieniem bowiem dla członkiń wspólnoty coraz bardziej staje się grupa lub jakaś osoba. Przeważają tendencje do gratyfikacji uczuciowych, do rozumienia siebie, do zaspokajania swoich potrzeb, do wzajemnej adoracji. Wspólnota koncentruje się bardziej na sobie niż na wartościach nadprzyrodzonych. Mogą pojawić się sekciarskie mechanizmy spajające grupę. Brakuje przestrzeni do rozwoju, optymalnego dystansu, by uzyskać obiektywny obraz siebie i wspólnoty. Pojawiają się słuszne napięcia.

Wówczas włącza się homeostatyczny mechanizm konfrontacyjnego różnicowania, dążący do odzyskania równowagi, tworzącej warunki i klimat do rozwoju członków wspólnoty, do oczyszczenia motywacji i zdobywania wyższej dojrzałości przez grupę. Grupa przeżywa rozwojowy kryzys, który jest konstruktywnym, choć bolesnym czy budzącym lęk zjawiskiem. I wówczas weryfikują się wyidealizowane, nierealne wizje dojrzewania wspólnoty, z tendencjami do zacierania granic i tożsamości indywidualnej, z nieuwzględnianiem różnic i słabości jej członków, z programem formacyjnym, zawierającym zbyt mało pozytywnych rozwojowych propozycji, z przyjętymi zbyt sztywnymi mechanizmami kontroli.

Różnicowanie ma pozytywny wymiar, ponieważ bycie jednostką indywidualną jest tak samo ważne jak bycie w grupie. Siostry walczą o wyodrębnienie przestrzeni dla własnej indywidualności, a tym samym o większą dojrzałość grupy. Następuje wyrażanie niezadowolenia i rozczarowania z siebie nawzajem, z przełożonych, którzy nie pozwalają się rozwinąć. Następuje ekspresja osobistych opinii, przemyśleń, różnic, konfliktów.

Uwidoczniają się indywidualne problemy sióstr. Są to najczęściej: problemy z samooceną, samokrytycyzmem, radzeniem sobie ze złością, umiejętnością wyrażania siebie z zachowaniem poszanowania praw innych osób, z kontrolą własnej dominacji, własnego wpływu na innych.

Pojawiają się wyraziście konflikty grupowe, które stanowią rozwojową szansę dla wspólnoty. Są to między innymi:

– Konflikt: związanie – autonomia. Tworzą go pragnienie bliskości i potrzeba niezależności. Jest to jeden z najważniejszych czynników kształtujących ludzkie relacje. Być blisko i cierpieć czy być dalej i odczuwać samotność?

– Konflikt: włączanie – odosobnienie. Wspólnotowe napięcia kształtują dylematy: czy być dłużej ze wspólnotą, czy być bardziej dyspozycyjną w podejmowaniu misji poza wspólnotą? Zawęzić przyjaźnie do węższego grona sióstr czy pielęgnować przyjaźnie zewnętrzne? Jak je przeżywać, by pozostać lojalną wobec wspólnoty i by nie wyprowadzić swego serca z klasztoru?

– Konflikt stabilizacjazmiana. Jest to obszar ścierania się tendencji międzypokoleniowych, dążenia do poszanowania tradycji, konwencjonalnych wzorców i wprowadzania zmian, aktualizacji charyzmatu, własnego prawa zakonnego, rytuałów. Mimo przekonania, że nie wlewa się młodego wina do starych bukłaków, pojawia się żal po stracie tego, co się ukochało, co dawało poczucie bezpieczeństwa.

– Konflikt: ekspresja – prywatność. Tu rywalizują ze sobą potrzeba otwartości przed wspólnotą i potrzeba zachowania pewnej prywatności. Czynnik ujawniania siebie, swoich uczuć, myśli, wspomnień gra bardzo ważną rolę w budowaniu więzi i relacji wspólnotowych. Jak dalece jednak otwierać się przed wspólnotą, oczekującą skrócenia dystansu, by nie naruszyć granic tego, co w sobie intymne?

Wspólnotowy homeostatyczny mechanizm dąży do wypracowania optymalnej równowagi pomiędzy zachodzącymi procesami. Jeśli wspólnota i jej przełożona nie przestraszą się konfrontacyjnych zjawisk, zrozumieją je, podejmą trud ich przepracowania, to stworzą właściwy grunt do przeniesienia Ewangelii, własnych reguł zakonnych w życie konkretnej wspólnoty.

Chociaż wypracowane przez wspólnotę punkty optymalnej równowagi są zawarte w prawie zakonnym, to teraz zostają zaaplikowane do życia konkretnej wspólnoty. Nie narzucone przez zakonny kodeks, ale zinternalizowane i zaktualizowane w dzisiejszym tu i teraz.

Następuje etap bardziej dojrzałej integracji grupowej wokół Osoby Pana Jezusa, życzliwego wzajemnego zaufania i wspierania własnego wzrostu w logice ewangelii, pełniejszego wyrażania swej konsekracji i ofiarnego zaangażowania w pełnioną misję, przy wypracowywanej umiejętności stawiania słusznych granic niedojrzałym tendencjom i akceptowania odmienności innych sióstr.

Dynamika rozwojowa wspólnoty zakonnej przebiega spiralnie i ku górze. Gdy nasilają się zjawiska niekorzystne, mechanizmy homeostatyczne uruchamiają procesy, dążące do ich przeorganizowania, zmieniając funkcjonowanie wspólnoty w kierunku jej rozwoju. Mechanizmy homeostatyczne w konstruktywnym przeżywaniu kryzysów wspólnotowych czerpią swą siłę ze źródeł ewangelicznych, zasilanych łaską Boga.

 

3. Zjawiska, doprowadzające do kryzysów destrukcyjnych we wspólnocie zakonnej

 

W destrukcyjnym przeżywaniu kryzysów kontakt z Bogiem i pełnienie Jego woli nie jest wartością priorytetową we wspólnocie. Zamiast spotykać się z Panem Jezusem wspólnota czci Go wargami i tworzy własne pomysły na swoją działalność. Jest coraz mniej motywacji autentycznie nadprzyrodzonych i coraz więcej fascynacji wartościami naturalnymi.

Przyjrzyjmy się niektórym zjawiskom, które powodują, że wspólnota coraz mniej żyje lub przestaje żyć dla wartości ewangelicznych.

 

Funkcja idei przewodniej w genezie kryzysu wspólnoty

Do centralnego miejsca, które zajmuje Pan Jezus i Jego przesłanie, może pretendować inna idea czy filozofia życia, np. zaczynamy nadmiernie pielęgnować wzajemne relacje, by było nam dobrze i przyjemnie razem, bądź koncentrujemy się na jakiejś akcji. Jeśli ta działalność zajmuje zbyt dużo czasu i miejsca, uwagi i wysiłku, to znaczy, że powoli staje się ideą przewodnią, to znaczy, że zmienia charakter wspólnoty np. na charytatywny. Wówczas prawo zakonne jest postrzegane jako ograniczające inicjatywę i zaangażowanie sióstr w realizację nowego zadania. Rzeczywiście tak jest, bo prawo zostało stworzone dla ewangelicznego funkcjonowania wspólnoty zakonnej, a nie dla potrzeb grupy charytatywnej czy wspólnoty o hedonistycznych celach. W zmienionej sytuacji szybko wkrada się poczucie bezsensu. Wspólnota traci swą witalną siłę, a siostry czują się zniechęcone i sfrustrowane.

 

Monotonia jako czynnik powodujący znużenie życiem zakonnym

W świecie pełnym dźwięków, zapachów, świateł, informacji, emocji organizm człowieka wytworzył adaptacyjny system detekcji środowiskowej, który reaguje na bodźce, mające znaczenie informacyjne, i nie reaguje na tzw. szum, czyli na bodźce habituacyjne, które są bezpieczne, znane, powtarzające się, nieniosące nowych informacji[2].

Monotonia programu dnia, zwłaszcza modlitwy, może wywołać zjawisko habituacji, osłabienia fizjologicznych i psychologicznych reakcji na odbierany bodziec. Bodźcem habituacyjnym może stać się program dnia, recytowanie psalmów, treść psalmów, wystrój kaplicy…, bo powtarza się w identycznej postaci, nieustannie, w określonym rytmie, jest dobrze znany i oczekiwany.

Bodźce habituacyjne wywołują senność, znudzenie, rutynę. Nie angażują uczuć i woli. Sprawiają, że życie staje się nudne, bezbarwne, bez wyrazu. Mogą utrudniać osobowe spotkania z Bogiem i nie pomagać w ożywianiu ducha. Praktyki zakonne stają się coraz bardziej uciążliwe i podejmowane są jako zadania do odrobienia. Poszukuje się innych stymulacji, bo mózg męczy się monotonią.

 

Udział trudności osobowościowych sióstr w genezie destrukcyjnych kryzysów wspólnoty zakonnej

Jeśli wspólnota w swoim składzie ma osoby zaburzone osobowościowo czy z nierozwiązanymi problemami emocjonalnymi, zwykle jest uwikłana w konflikty interpersonalne, które trudno konstruktywnie podjąć z braku potrzebnych motywacji do ich rozwiązania.

Konflikty okazują się potrzebne niektórym osobom, by mogły poczuć się ofiarą, by wypełnić im życiową pustkę, by tworzyć we wspólnocie wysoki poziom napięcia, od którego są uzależnione. Chodzi o to, by konflikt istniał. Takie konflikty nie pozwalają dojrzewać, ale rodzą wiele niepotrzebnych negatywnych emocji: złość, poczucie winy, bezradność, poczucie bezsensu, trudności z wybaczeniem i czasem wręcz głębokie zranienia. Ich stała obecność we wspólnocie angażuje uwagę, wypala siły sióstr. Wspólnota, jeśli sobie z problemem nie poradzi, zdana jest na chroniczne kryzysowanie.

Wyobraźmy sobie trudną wspólnotę, której skład personalny tworzą:

§  siostry z dominującą motywacją nadprzyrodzoną i formacją własną, ukierunkowaną prawidłowo na wartości i rozwój osobowy,

§  siostry, które głównie szukają we wspólnocie wartości naturalnych, np. ciepła uczuciowego, czy przede wszystkim warunków do rozwoju własnych kompetencji zawodowych (chodzi w życiu o taki generalny kierunek, a nie o określony czas np. studiów),

§  siostry, które mają problem z kontrolą swej agresji,

§  siostry zaburzone, które dążą do tego, by im było dobrze,

§  siostry chore, starsze, które oczekują więcej wsparcia od wspólnoty.

Ciężar nadania prawidłowej dynamiki duchowego i psychologicznego rozwoju, w perspektywie wartości ewangelicznych, bierze na siebie tylko pewna grupa sióstr. Pozostałe siostry, zorientowane nieuświadomionymi problemami w innym kierunku, poczują się wówczas zaniepokojone czy wręcz zagrożone, bo ich wypracowana życiowa stabilizacja musiałaby ulec niechcianym przekształceniom. Tworzą wtedy koalicje, chroniące swoje interesy, własne wartości i sprowadzające wspólnotę do swojego poziomu funkcjonowania. Dochodzi do konfliktów między osobami i podgrupami. Wzmagają się rywalizacja i wrogość oraz mechanizmy kontroli przestrzeni psychologicznej funkcjonowania sióstr i podgrup. Uszczelniają się granice powstałych koalicji.

Wydaje się prawdopodobna walka o władzę we wspólnocie. Zwłaszcza osoby z niekontrolowaną dominacją będą zainteresowane podbieraniem władzy przełożonej. A nie może być wielowładzy. Ustępstwa w tym obszarze nasilą tylko konflikty i poziom napięcia. Mandat kompetencyjny bowiem od Kościoła otrzymała tylko przełożona.

Na płaszczyźnie ludzkiej może zaistnieć też konflikt obdarzanie – branie. Jakaś liczba jej członkiń jest nastawiona na otrzymywanie, zaspokajanie niedojrzałych potrzeb. Niektóre siostry po pewne wartości naturalne, np. akceptację, ciepło uczuciowe, i po ulgę od wspólnotowego napięcia pójdą na zewnątrz, poza wspólnotę. Inne mogą zachować się obronnie, by przetrwać, przyłączając się do grupy, która aktualnie jest silniejsza. Trudne, awersyjne doświadczenia wytwarzają ogólny stan pobudzenia emocjonalnego. Łatwo wtedy pojawia się agresja.

Agresja jest siłą, która może być użyta w sytuacjach zadaniowych do kreowania, przekształcania, dużego dynamizmu życiowego, twórczego angażowania się w życie. Jej potencjał może być także wykorzystany w celach obronnych, by siebie chronić i przetrwać. A może też ujawniać się jako siła ślepa, raniąca, destrukcyjna, którą trudno kontrolować[3].

Agresja wyraża się wprost albo w postaci zamaskowanej, która przybiera formy bardziej finezyjne i wyrachowane, np.: odmowę miłości (przez wyróżnianie, faworyzowanie, niedocenianie), pomijanie, kontrolę, podejrzliwość, obciążanie nadmiarem zadań i obowiązków, donosicielstwo, obmowy, uzależnianie od siebie, brak dbałości o czyjeś autentyczne dobro, kupowanie sobie kogoś, ośmieszanie, komiczne poniżanie ofiary. Przykładem może być wypowiedź: „Drobiazg, zrobię to wszystko sama. Idź i zajmij się przyjaciółką, mną się nie przejmuj”.

Agresja wyrażana wprost jest formą bardziej uczciwą, bo można się przed nią obronić. U sióstr o tendencjach kierowania agresji ku sobie w sytuacjach kryzysu nasilają się takie zjawiska, jak: perfekcjonizm, mściwa samokrytyka, nierealistyczne poczucie winy, depresja[4], karanie siebie, stawiane sobie nierealne wymagania, choroby psychosomatyczne, nieracjonalne odżywianie, np. przejadanie się.

 

4. Rola przełożonej we wspólnocie kryzysującej

* Zadaniem przełożonej będzie dbałość o rozwój duchowy własny i zachowanie charakteru teocentrycznego wspólnoty, właściwe rozeznawanie powstałych zjawisk w świetle Ewangelii i prawa własnego zgromadzenia, wspieranie nadprzyrodzonych motywacji wspólnoty, korzystnych mechanizmów homeostatycznych i cierpliwe rozbrajanie z ewangeliczną argumentacją mechanizmów destrukcyjnych.

 

* Niedojrzałość osobowościowa siostry przełożonej może utrudnić nie tylko jej samej pełnienie funkcji na poziomie realizowania wartości, ale z tym większą siłą koncentrować wspólnotę na zaspokajaniu psychologicznych potrzeb przełożonej bądź w opozycji do przełożonej zadbać o gratyfikację własnych potrzeb.

Siostra przełożona napotyka dużo trudności w dojrzałym pełnieniu swej roli:

§   bo podwładne projektują na nią własne nieszczęścia z relacji z własną matką;

§   bo podwładne ją ranią, oskarżają i często obwiniają za inne przełożone czy własne nieszczęścia; występuje tu efekt nadmiernego uzasadnienia, który jest wywołany spostrzeganiem swojego działania jako wywołanego przekonującymi czynnikami zewnętrznymi i niedocenianiem wagi czynników wewnętrznych;

§   bo wywołują w niej bardzo silne i trudne emocje złości, poczucia winy, karzą ją za innych;

§   bo chcą od niej tego, czego im dać nie może;

§   bo chcą ją wciągnąć w relację wyłączną czy w grupę koalicyjną.

Jeśli siostra przełożona nie ma wglądu w etiologię swoich trudnych uczuć i nie potrafi ich przepracować, jeśli nie umie z powodu bólu się do nich zdystansować, to pojawia się możliwość regulacji nadmiaru stresu poprzez otoczenie swego serca pancerzem, chroniącym przed wypaleniem i ciosami. Kontakt z podwładną prowadzony jest przez pancerz, który od strony wewnętrznej stwarza bezpieczeństwo, a od strony zewnętrznej nie dopuszcza wszystkich sygnałów potrzeb ze strony podwładnych. Pojawia się u przełożonej syndrom nieczułego serca na psychologiczną sytuację podwładnych. Serce przełożonej jest nieczułe na przemęczenie, różne głody uczuciowe podwładnej. Podwładna nie otrzymuje w sferze duchowej i materialnej tego, co się jej słusznie należy. Tworzenie pancerza nie odbywa się drogą świadomą i zaplanowaną, ale jest nieświadomą regulacją nabrzmiałych uczuć i frustrowanych potrzeb przełożonej.

Siostra przełożona może być w pełnieniu swej funkcji naznaczona doświadczeniem relacji z własną matką. Gdy matka była surowa, odmawiająca miłości i akceptacji, niedbająca o jej potrzeby, to siostra przełożona, znalazłszy się w roli matki, uruchomi wdrukowany w siebie wzorzec, i to tym mocniej, im mniej jest go świadoma. Będzie traktowała podwładne tak, jak była sama traktowana przez matkę. Mamy kolejny przykład, odzwierciedlający rolę nieprzepracowanych problemów osobowościowych w życiu dorosłym człowieka.

 

* Przełożona może podtrzymywać wspólnotę na poziomie obniżonej aksjologicznej reaktywności, niejako wypracowując kompromis w obszarze celów, życia dla wartości. Rozwiązania integrujące wspólnotę wokół Osoby Chrystusa napotykają na poważne trudności, są jakby zablokowane. We wspólnocie dąży się do zachowań konwencjonalnych. Niewerbalnie uzgadnia się poziom zaangażowania wspólnoty w sprawy Pana, by był wygodny i bezpieczny. Tworzy się wówczas prymitywną homeostazę, nie inspirowaną ewangelicznymi wartościami, i wypracowuje się punkty optymalnej równowagi wokół nieuświadomionych własnych interesów. Wychylenie się poza nią jest przez wspólnotę karane. Z czasem powstaje dystans również w relacjach między sobą przez unikanie. Siostry tracą entuzjazm, radość życia.

 

* Przełożona może zarządzać wspólnotą w stylu unikowym, współpracującym, autorytarnym.

Styl unikowy wiąże się z brakiem koncepcji działania. Przełożona niewiele rozumie ze zjawisk, które niszczą wspólnotę. Przeżywa poczucie bezradności i niekompetencji. Wycofuje własną odpowiedzialność za wspólnotę. Z lęku nie ingeruje, bo nie wie, jak. We wspólnocie panuje chaos i zamieszanie dotyczące funkcji, pozycji, odpowiedzialności. Nie ma planu zadań. Nasila się napięcie, występują nadmiernie silne reakcje. Ktoś inny przejmuje pozycję lidera.

Styl współpracujący zakłada uwewnętrznienie wartości wyższych, dobrze ukształtowanych, przejrzystych zasad, norm grupowych i przekonań, które stają się jądrem wspólnoty. Wspólnota wypracowuje funkcjonalną[5] komunikację, umiejętność słuchania siebie. Siostra przełożona czuwa, by te procesy przebiegały na optymalnym poziomie. Ukierunkowuje funkcjonowanie grupy w perspektywie wartości nadprzyrodzonych. Dba o właściwy przebieg informacji. Perswazją przekonuje grupę do swoich uwag czy racji. Przy takim zarządzaniu we wspólnocie tworzy się bezpieczeństwo i zaufanie. Jest ekspresja pomysłów i akceptowanie przyjętych wspólnie rozwiązań. Sprzyja to nonkonformizmowi wspólnoty i jej dojrzewaniu. Wzrasta spójność grupy i budowanie wspólnotowej, zakonnej tożsamości. Siostry biorą osobistą odpowiedzialność za rozwój własny, swój wkład we wspólnotę i wzajemnie się w tym wspierają.

Styl autorytarny sprawowania władzy to budowanie silnej pozycji przełożonej, utrzymywanie w jej rękach monopolizacji wszelkiej inicjatywy na rozwój wspólnoty i na to, co dla niej dobre. Przełożona zwykle przejawia osobowość dogmatyczną, w której człowiek ginie za przepisem. Jej sztywność poznawcza ogranicza rozumienie sióstr i ich problemów. Jest podejrzliwa i roztacza nad podwładnymi silną kontrolę, która u podwładnych budzi lęk, bunt i konformizm. Pojawiają się u sióstr zachowania regresyjne, infantylne. Kontrola i odpowiedzialność jest z czasem oddawana rzeczywiście przełożonej. Następuje spłycenie kontaktów, brak zaufania do siebie. A wspólnota nie dojrzewa.

Gdy wspólnotę tworzą w przeważającej większości siostry nastawione na realizację wartości i własne dojrzewanie, wówczas najbardziej optymalnym sposobem zarządzania wspólnotą okazuje się styl współpracujący, który organizuje warunki rozwojowe dla wspólnoty.

Jednakże dla wspólnoty w ostrym kryzysie o charakterze destrukcyjnym pożądany w pewnym okresie czasu okazuje się styl autorytarny sprawowania władzy przez przełożoną niekryzysującą, która jest w stanie formować wspólnotę w duchu ewangelicznym, bo pozostaje w bliskiej relacji z Bogiem. Wspólnota bowiem o własnych siłach nie potrafi się na powrót zintegrować wokół sobie właściwych wartości i zasad.

 

Podsumowanie

 

Kryzysy wspólnotowe, mogą być wyrazem jej tendencji rozwojowych, gdy siostry żyją dla Boga i podnoszą w Jego imię jakość funkcjonowania indywidualnego i wspólnotowego. Rozwój wspólnoty przebiega spiralnie i ku górze.

Kryzysy wspólnotowe mogą doprowadzić do utrzymywania wspólnoty w stanie przewlekłego napięcia, które staje się celem i koncentruje wspólnotę na zadaniu przetrwania lub do przeorientowania mechanizmów wspólnoty wokół zaspokajania własnych potrzeb i naturalnych wartości. Byłby to stan chronicznego kryzysu, który nie rozwija spiralnej, wznoszącej krzywej rozwojowej wspólnoty, ale przybiera kształt linii płaskiej, w skrajnych przypadkach opadającej w dół, który może doprowadzić do rozpadu wspólnoty. Taki kryzys ma miejsce, jeśli wspólnotę zdominują w jej dążeniach osoby zaburzone, osoby chronicznie kryzysujące, z dążeniami zachowawczymi. Te osoby wyhamowują sakralną, rozwojową dynamikę wspólnoty.

Dlatego staje się ważne:

§   wprowadzenie większej selekcji kandydatek, by pozostały w naszych szeregach osoby zdolne do duchowego rozwoju i życia dla wartości;

§   wspieranie rozwoju osób nastawionych na realizację wartości, by wzmacniać tym samym interakcyjną linię duchowej przemiany całej wspólnoty;

§   oferowanie pomocy psychologicznej osobom z zaburzeniami emocjonalnymi, by uzdolnić je do współpracy z łaską Bożą i kontaktów interpersonalnych w odniesieniu do wartości ewangelicznych;

§   zadbanie, by we wspólnotach osoby zaburzone były obecne w jak najmniejszej liczbie; te wspólnoty winny mieć więcej formacji, umacniającej ich spiralną linię rozwojową ku Bogu i dającej im narzędzie do zaradzania sabotujących działań osób zaburzonych.

 

Część warsztatowa – rzeźba wspólnoty zakonnej z udziałem sióstr.

Zaprezentowanie figurowe zaburzonych relacji i występujących w nich kryzysów.

 



[1] Vita consecrata.

[2] Psychologia i życie. P. G. Zimbardo, F. L. Ruch. System tworzy reakcję orientacyjną na zmianę w stymulacji środowiskowej, reakcję „co to takiego” i reakcję habituacyjną „nic to takiego”, czyli przyzwyczajenia do bodźca, i wtedy zarówno fizjologicznie, jak i psychicznie, przestaje na niego reagować.

Bodźce wywołujące reakcję orientacyjną to: bodźce nowe i złożone, bodźce konfliktowe, bodźce znaczące, sygnałowe. Pod ich wpływem następuje wzrost wrażliwości zmysłów, następują zmiany w czynności bioelektrycznej mózgu – dominują fale o wyższej częstotliwości i niskiej amplitudzie, charakterystyczne dla zwiększonego pobudzenia mózgu. Zwiększa się w mózgu ilość neuroprzekaźników, które są odpowiedzialne za przekaz informacji z komórki przez synapsę do następnej komórki. Dokonują się zmiany w narządach wewnętrznych: naczynia krwionośne w kończynach zwężają się, w głowie rozszerzają, oddychanie staje się głębsze i powolniejsze, tempo pracy serca maleje. Nadto wzrasta ogólny tonus mięśniowy, nasila się aktywność elektryczna w mięśniach.

[3] Tamże. Fizjologiczne podłoże agresji stanowią: mózg (głównie podwzgórze i ciało migdałowate), czynniki genetyczne i hormonalne. Stąd osoby z organiczną dysfunkcyjnością mózgu po udarach, urazach mechanicznych, w zespołach otępiennych, z nieprawidłowymi zapisami EEG mogą przejawiać upośledzenie kontroli agresji. Agresja jest też związana z wyższym poziomem męskich hormonów w organizmie. Stąd po menopauzie u kobiet wzrasta agresja, bo nastąpił znaczny spadek produkcji estrogenów – hormonów kobiecych przez jajniki, a wzrósł poziom testosteronu – androgenu, męskiego hormonu, tworzonego przez korę nadnerczy.

Agresywne zachowanie rozumie się jako tendencję wrodzoną, jako popęd nabyty i jako zachowanie wyuczone społecznie. Agresja jako popęd wrodzony jest spontaniczną gotowością do walki, która jest niezbędna dla przetrwania organizmu. Agresja jako popęd nabyty jest odpowiedzią na frustrację, gdy aktywność osoby, ukierunkowana na cel, zostaje zablokowana. Wówczas reakcja agresywna zależy od wewnętrznej gotowości do agresji i sygnałów zewnętrznych ją wzbudzających. Agresja jako zachowanie wyuczone społecznie jest rezultatem norm, nagród, kar oraz obserwacji modeli, którzy przez agresję osiągnęli jakieś korzyści.

[4] Depresja. Przyczyny, objawy, leczenie. L. Wandzel.

Objawy depresji: 1) uczucie smutku i przygnębienia; 2) anhedonia – brak odczuwania przyjemności i radości, spadek zainteresowań; 3) zmniejszenie aktywności, spowolnienie, apatia, brak chęci do zajmowania się nawet przyjemnymi sprawami; 4) ciągłe uczucie zmęczenia, znużenia i braku energii; 5) poczucie własnej bezwartościowości lub małej wartości, poczucie beznadziejności, poczucie nieuzasadnionej winy; 6) trudności w koncentracji uwagi, zapamiętywaniu, podejmowaniu nawet prostych, codziennych decyzji; 7) zaburzenia snu, utrudnione zasypianie, sen płytki i przerywany, wczesne budzenie się, rzadziej wzmożona senność; 8) zmiany apetytu i wagi ciała (najczęściej spadek apetytu i chudnięcie); 9) nawracające myśli o własnej śmierci, pragnienie śmierci i pojawiające się myśli samobójcze. Objawy trwają co najmniej dwa tygodnie. Występowanie nru 1 i/lub nru 2 oraz dwóch lub trzech innych z listy daje depresję łagodną. Jeśli występuje 5 objawów, w tym jeden z dwóch pierwszych, to jest to depresja umiarkowana. Powody depresji są biopsychospołeczne. Prowadzą do zakłócenia równowagi między neuroprzekaźnikami (noradrenalina, serotonina) w mózgu, potrzebnymi do prawidłowego komunikowania się komórek nerwowych między sobą, a w efekcie do dobrego samopoczucia.

[5] Funkcjonalna komunikacja zawiera komunikaty: spójne, jednoznaczne, dokładne, jasne, wyrażane wprost, przy okazywaniu szacunku dla godności własnej i innych. Różnice są otwarcie uznawane i używane w celu wspólnego dobra i rozwoju. Ważna jest umiejętność wsłuchiwania się w drugich i empatia. Dysfunkcjonalna komunikacja polega na domysłach, zgadywaniu, podawaniu zawoalowanej treści przekazu i intencji rozmówców, oskarżeniach wyrażanych nie wprost. Wyróżnia się wadliwe sposoby komunikowania: styl zjednywacza, obwiniacza, mąciciela, komputerowo-racjonalny.

 

© 2001-2012 Konferencja Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych * webmaster * XHTML and CSS.