Siostry pielęgniarki na Jasnej Górze – pomoc pacjentowi choremu onkologicznie

Siostry zakonne posługujące w szpitalach, hospicjach, domach opieki społecznej i placówkach zdrowotnych uczestniczą w spotkaniu formacyjno – edukacyjnym. Jest to okazja do wymiany doświadczeń i modlitwy za cierpiących. Tematem jest pomoc pacjentowi choremu onkologicznie.

Doroczne Dni Skupienia Sióstr Pielęgniarek rozpoczęły się na Jasnej Górze we wtorek, 4 września. W spotkaniu udział bierze 96 sióstr zakonnych z różnych zgromadzeń, które na co dzień posługują w szpitalach, domach opieki i placówkach zdrowotnych. Coroczne jasnogórskie spotkanie jest dla nich okazją do wymiany doświadczeń, ale także nabraniem sił do dalszej, niełatwej posługi osobom cierpiącym.

Podczas spotkania siostry wysłuchają szeregu konferencji, które dotyczą nie tylko formacji duchowej, ale także zagadnień medycznych i prawnych, związanych z zawodem pielęgniarki. W tym roku tematem przewodnim jest pomoc pacjentowi choremu onkologicznie. Siostry codziennie uczestniczą także we Mszach św., Apelu Jasnogórskim i wspólnych nabożeństwach.

„Niemalże od początku jak jestem w zgromadzeniu, to pracuję jako pielęgniarka – opowiada s. Kinga Król ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – W tej chwili w Pleszewie mamy Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy, nasz zakonny, i tam pracuję już parę lat przy chorych, często terminalnych. Cieszę się, że tą pracę wykonuję, bo ją lubię, chociaż nie jest łatwo, czasem sił brak, duchowych i fizycznych, bo to są trudne sprawy, a trzeba im towarzyszyć trzeba ich wspierać, i samemu musimy się Panem Jezusem napełniać, żeby mieć siłę im służyć”.

„Na pewno braki osobowe istnieją, bo w zgromadzeniach jest nas mniej niż kiedyś, ale dla mnie trudne jest trwanie wierne przy chorym, bo pracuję przeszło 30 lat, i nieraz sił już brak, ale wiem, że oni mnie potrzebują, i to mi dodaje siły, tak mnie mobilizuje, że nie uciekam, tylko chce przy nich być, bo oni oprócz rodziny to tylko nas mają tak na co dzień – zauważa siostra – Mamy ich wspierać w tym cierpieniu, w tym bólu i okazywać sens, na ile to się da oczywiście, tak, aby ten czas był dla nich pogodnym przechodzeniem do Domu Ojca, co zwykle bywa u nas w Zakładzie”.

„To spotkanie na Jasnej Górze jest ważne, bo tutaj rzeczywiście mamy okazję aktualne problemy w służbie zdrowia, w medycynie, w towarzyszeniu ludziom chorym, cierpiącym, jakby poznawać na nowo” – podkreśla s. Kinga.

„Po pierwszym dniu mogę powiedzieć, że jestem zadowolona frekwencją – podkreśla s. Milena Kamieniecka, przewodnicząca Komisji Pielęgniarskiej i dodaje, że dla sióstr najważniejsze jest spotkania z Matką Bożą – Siostrom jest potrzebna taka odskocznia, a gdyby nie te wykłady, to wiele sióstr nie przyjechałoby na Jasną Górę, ponieważ mają tyle zajęć i tak trudno się wyrwać. Te wykłady ich przyciągają”.

Mszy św. w środę, 5 września przewodniczył ks. Lucjan Szczepaniak, kapelan w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.

„Czasami zdarza się, że człowiek w porywie serca składa Bogu śluby i wydaje mu się, że zawsze będzie młody, zdrowy, otoczony przez kochających i rozumiejących go ludzi – mówił podczas homilii ks. Lucjan Szczepaniak – W młodości pragnienie męczeństwa jest przecież tak urzekające i proste, kandydatki i kandydaci do życia zakonnego w postulacie i nowicjacie niczym na Górze Tabor chcą postawić namiot, aby w nim pozostać na zawsze i doświadczać nieprzemijającej pociechy i wewnętrznego pokoju. Nie tego oczekiwał Jezus od swoich uczniów i nam również nie pozwala na ten ekskluzywizm religijny. Z Góry Przemieniania trzeba jednak zejść w ciemną dolinę ludzkiego życia, gdzie często będzie nam towarzyszyć doświadczenie zmęczenia, samotności, opuszczenia, niezrozumienia ze strony tych, którzy powinni pomóc. Wszystko zaczyna się komplikować. I coraz częściej zaczynamy słuchać uwodzącego głosu, który natrętnie przekonuje: nie tak miało być w twoim życiu, zostaw to wszystko, nie męcz się, porzuć życie zakonne, poznaj prawdziwą miłość, załóż rodzinę, ułóż sobie życie jak inni normalni ludzie. W jaki sposób zachować się w tej trudnej sytuacji, która ma już wszelkie znamiona kryzysu duchowe? Odpowiedź jest tylko jedna: dotrzymaj przysięgi niekorzystnej dla siebie, obejmij swój krzyż, który jest również krzyżem Chrystusa i daj świadectwo wiary. Tylko tego wymagał Jezus od Apostołów, i tego wymaga również od nas”.

o.Stanisław Tomoń, BPJG/ es

Za Jasnagora.com